9 kwietnia 2015

SPRAWA I "Afrodyta" Rozdział 01: Tancerz


8 marca 2015r., niedziela
Basi rzadko zdarzało się, że znajdowała czas na rozrywkę. Ciągle praca i praca, ale obiecała sobie, że postara się to zmienić. Kiedy przyjechała na Śląsk, nikogo w pracy nie znała, była nowa, więc chciała pokazać się z jak najlepszej strony. Szef z początku nie traktował jej poważnie. Myślał, że inspektor Konieczny stroił sobie żarty przydzielając do jego zespołu policjantkę z niecałym dwuletnim stażem w Wydziale Zabójstw. Jednakże okazało się, że pani podkomisarz świetnie radziła sobie w terenie, jak i podczas przesłuchań. Nie miała za złe komisarzowi za to, że za szybko wysunął wnioski. Nie pierwszy raz jej się to zdarzało.
Z czasem współpraca pomiędzy nią i szefem, jak i podkomisarzem Jończykiem, zaczęła owocować, ale to też nie zwalniało jej z obowiązku, że musiała mocno zapracować sobie na zaufanie swoich partnerów. A to przecież liczyło się najbardziej w zawodzie policjanta.
Minęło już pięć lat odkąd zamieszkała w Katowicach i dopiero teraz po raz pierwszy mogła się całkowicie oderwać od rzeczywistości. Kiedy tydzień temu pojechała na obiad do Darka, jej szwagierka Sara zaprosiła ją na wieczór panieński do ich wspólnej znajomej z Końskich, Magdy Szwed, która przeprowadziła się do Katowic dwa lata temu. Decyzja o przyjeździe zadecydował awans jej narzeczonego, Rafała Dębskiego, który został dyrektorem ds. marketingu. Lepsza okazja nie mogła przytrafić się mężczyźnie, więc Magda bez wahania zgodziła się z nim przyjechać do Katowic. Załatwili wszystkie formalności związane z zameldowaniem i postanowili pobrać się tutaj. Ślub miał się odbyć za dwa tygodnie.
Sara, jako druhna Magdy, postanowiła zorganizować dla niej wieczór panieński w klubie ze striptizem Afrodyta. Oprócz Basi były zaproszone jeszcze dwie osoby, Justyna i Beata, koleżanki Magdy z pracy. Impreza była udana - wspaniała muzyka, dobre drinki, a także największa atrakcja wieczoru, zmysłowe tańce niesamowicie przystojnych mężczyzn.
Przyszła panna młoda bawiła się na całego. Założyła na głowę błękitny welon i śmiałym krokiem zbliżyła się pod samą scenę, krzycząc radośnie i wkładając pieniądze do slipek tancerzy. Wkrótce dołączyły do kobiety, z wielkim zachwytem podążając za jej śladem.
Niespodziewanie jeden z mężczyzn o błękitnych oczach i czarnej czuprynie spojrzał na Magdę; zbliżył się do niej i wciągnął na scenę, zaczynając z nią erotycznie tańczyć. Kobieta nabrała szkarłatnych rumieńców, lecz później się już tym nie przejmowała. Śmiało tańczyła z przystojniakiem, łasząc się do niego jak kotka. Basia pogratulowała Magdzie odwagi. Ona osobiście nie dałaby rady tak zmysłowo tańczyć z mężczyzną na scenie – prędzej by uciekła.
Uśmiechnęła się na tę myśl. Wyobraziła sobie scenę, w której tancerz wciągał ją na scenę, a ona wyrywa mu się i ucieka.
Po chwili poszły z powrotem do stolika. Mężczyźni mieli półgodziny przerwy, więc każda wykorzystała ten czas na skorzystanie z toalety. Potem siedziały przy stoliku i piły drinki, śmiejąc się do rozpuku.
Saro, dziękuję ci za ten wieczór – powiedziała Magda, ściskając kobietę.
Basia musiała przyznać, że naprawdę spisała się na medal. Odkąd pamiętała Sara bardzo lubiła organizować imprezy. Nieważne, czy miał charakter towarzyski, czy służbowy, zawsze umiała trafić w gust, by wszyscy byli zadowoleni. Uważała, że Darek miał naprawdę wielkie szczęście, mając tak niesamowitą żonę. Wielokrotnie kobieta ratowała imprezy firmowe zorganizowane przez Bank Śląski, w którym pracował jej brat.
Sara była bardzo atrakcyjną kobietą. Zawsze zakładała gustowne i proste sukienki, a swoje blond włosy zawsze spinała w mocny kok. Większość uważałoby po takim stylu ubierania się, że ma zimne serce, ale tak nie było. Jej zawód wymagał precyzji, bo prowadziła sklep z biżuterią.
  Proponuję wznieść toast – odezwała się Sara. – Za naszą Magdę, która za niedługo zostanie wydana za mąż. Rafał jest dobrym człowiekiem, więc życzymy ci wszystkiego dobrego.
Magda zarumieniła się i podziękowała przyjaciółkom. Wypiły drinki, a po chwili Justyna zaproponowała pójść na parkiet potańczyć. Przy stoliku została Basia z Sarą. Przez moment patrzyły na dziewczyny, jak w rytm muzyki wyginały swoje ciała.
Co słychać w domu? – zapytała szwagierkę. Nie miała jeszcze okazji porozmawiać z kobietą o Darku i Kubie, więc wykorzystała chwile, w którym były same.
Dobrze – odparła z uśmiechem. – Kuba zaczął drugi semestr w szkole, a Darek wciąż zapracowany. W czwartek dzwonił Krystian, podobno ma wpaść w odwiedziny do nas.
Naprawdę? I do mnie się nie odezwał, tylko do Darka? – zapytała zaskoczona. Nie sądziła, że jej drugi brat nie pofatygował się, by zadzwonić do swojej siostry.
Sara wzruszyła ramionami bezradna.
Basia westchnęła głęboko. Pewnie Krystian spodziewał się, że nie odbierze telefonu. Czasami zdarzało się, że w pewnych momentach w pracy odebranie komórki było niemożliwe. Ale zawsze oddzwaniała. Postanowiła, że poważnie sobie porozmawia z bratem.
Kiedy przyjeżdża?
W piątek. Ze znajomymi wybiera się do Zakopanego na weekend, więc chce po drodze nas odwiedzić. Mam nadzieję, że przyjedziesz do nas?
Tak, wpadnę – obiecała.
Sara uśmiechnęła się i wzięła ją za rękę. Basia liczyła na to, że dotrzyma słowa. Nie mogła przewidzieć, co się stanie w najbliższych dniach, ale wiedziała, że zawsze mogła polegać na komisarzu Olszaku. Nie stawiał ją pod ścianą, gdy chodziło o rodzinę.
Wkrótce kobiety wróciły z parkietu.
Słuchajcie, dziewczyny – rzekła z powagą Magda, ale zabrzmiało to śmiesznie, zważywszy na to, ile panna Szwed zdołała już wypić. – Chcę widzieć każdą na moim ślubie – mówiła, pokazując palcem wskazującym z jednej dziewczyny na drugą. – Bez żadnych wyjątków. W szczególności mówię do ciebie, Basiu – złapała ją za rękę i spojrzała prosto w oczy. Panna Florczak poczuła na sobie jej przenikliwe błękitne tęczówki. – Obiecaj, że żadna sprawa nie zatrzyma cię w tym dniu i będziesz w kościele razem ze wszystkimi.
Obiecuję, Madziu.
Skoro mamy to za sobą, czas się napić – powiedziała radośnie, biorąc szklankę z procentowym napojem. – Dość długo tych mężczyzn nie ma – spojrzała na scenę – półgodziny już minęło.
Nagle przestała grać muzyka i włączyły się światła. Tańczące kobiety westchnęły z goryczą, z niepokojem rozglądając się po sali. Niebawem Basia zauważyła, jak jeden z tancerzy, przebrany za policjanta, zaczął nerwowo rozmawiać z ochroniarzem. Oznajmiła szybko koleżankom, że sprawdzi, co się dzieje, i wzięła ze sobą torebkę, w której trzymała odznakę. Trzymała ją zawsze przy sobie, bez względu na to, czy była na służbie, czy nie. Mogły się przecież zdarzyć najróżniejsze przypadkowe sytuacje, jak ta w tej chwili.
Co się dzieje? – zapytała mężczyzn. – Jestem z policji – pokazała im odznakę.
O jak dobrze – westchnął z ulgą tancerz. – Mamy w klubie zabójstwo.
Basia spojrzała na niego zaskoczona.
Znalazłem jednego z naszych tancerzy martwego w garderobie.
Florczak od razu kazała mu, by zaprowadził ją na miejsce przestępstwa. Weszli oboje zza zaplecze, szli wąskim korytarzem, który oświetlony był bladym światłem. Basia zniesmaczyła się, kiedy poczuła w nozdrzach zapach męskiego potu. Mogliby przynajmniej odświeżać te pomieszczenia, pomyślała z pogardą. Nie skomentowała już brudu, jaki znajdował się na kafelkach, które wyłożone były na ścianach, jak i na podłodze. Musiała wziąć się w garść, najważniejszy był punkt, do którego miała dojść. To jedynie jej obsesja na punkcie sprzątania odezwała się szybko, gdy tylko spostrzegła bród na drodze. Twardo odgoniła myśli z zamiarem wzięcia ścierki oraz miotły i posprzątania tego bałaganu.
Poczuła ulgę,  gdy weszła do w miarę czystego pomieszczenia, ale jak tylko zobaczyła martwe ciało tancerza, na jej twarzy zagościł smutek i lekka wściekłość. To oznaczało tylko jedno: koniec imprezowania i czas wziąć się do pracy. Choć i tak wiedziała, że teraz będą zadawali jedynie wstępne pytania do świadków. Wskazówki zegara pokazywały już trzecią w nocy, a do tego była po paru drinkach, więc mało co myślała.
 Denat siedział na krześle i na pierwszy rzut oka można było stwierdzić, że mężczyzna po prostu spał. Wykluczała to jednak cienka, czerwona linia zadana prosto w serce, skąd krew spływała po jego brzuchu. Zasmuciła się, widząc go martwego, jeszcze nie czas temu wsunęła temu mężczyźnie do jego czarnych, skórzanych slipów pieniądze. Był to też ten sam tancerz, który wciągnął Magdę na scenę.
Wyjęła z torebki komórkę, by powiadomić szefa. Odebrał dopiero po piątym sygnale. Był zaspany, wiedziała, że wyrwała go ze snu.
Co jest, Basiu?
Mam trupa – oznajmiła krótko. – Klub Afrodyta, ulica trzeciego maja… trzydzieści cztery – dodała po chwili numer lokalu, podpowiedziany przez towarzyszącego jej tancerza.
Zaraz będę – powiedział, tym razem lekko przebudzonym głosem. – Zawiadom techników i Jończyka. Dopilnuj wszystkiego dopóki nie przyjadę.
Wykonała rozkazy szefa.
Następnie oznajmiła tancerzowi, żeby powiadomił ochroniarza, by nikogo nie wypuszczał z klubu. Trzeba było wszystkich spisać, nawet klientki. Zabójca mógł wciąż być w Afrodycie, choć miała co do tego wątpliwości. Basia musiała poczekać na ekipę, więc postanowiła na początek zrobić rozeznanie, czyli dowiedzieć się o tożsamości denata i kto oprócz tancerzy i barmana pracował w klubie.
Mężczyzna, który znalazł ciało, nazywał się Adrian Chmielewski. Był nie tylko tancerzem, ale i menedżerem klubu. Oznajmił Florczak, że denat to Daniel Jabłoński. Kiedy wszyscy byli przebrani i gotowi na drugi pokaz, zorientował się, że nie było Daniela. Poszedł do jego garderoby, a tam zobaczył go martwego. Wybiegł, by przekazać chłopakom, że występu nie będzie i kazał przekazać didżejowi, żeby przestał grać. Potem on sam poszedł do ochroniarza, by ten zamknął klub. Chciał zadzwonić po policję, ale w porę przyszła Basia. Dowiedziała się, że właścicielką Afrodyty była Małgorzata Świątczak. Nie zdążył powiadomić jej o zajściu, ale z pewnością się już o tym dowiedziała.
Postanowiła na razie opuścić zaplecze, by porozmawiać z koleżankami i szwagierką. Musiała ich powiadomić o nagłej sytuacji.
Kobiety były zaskoczone wiadomością o śmierci tancerza, nie mogły uwierzyć w ten zbieg okoliczności. Oznajmiła dziewczynom, żeby poszły do domu. Magda była trochę smutna z tego powodu, myślała, że dotrwają w klubie aż do rana. Basia pocieszyła ją, mówiąc, że w przyszłości będzie miała co opowiadać swoim dzieciom. Poprosiła ochroniarza, by je wypuścił. Wiedziała, że one nie dokonały zabójstwa, lecz napisała w swoim notesie ich nazwiska, by spisać je do wstępnego raportu. Musiała się trzymać procedur.
Kwadrans później wszyscy byli już na miejscu. Technicy zabezpieczali ślady, patolog badał ciało, a funkcjonariusze zaczęli spisywać klientki baru. Basia z ledwością powstrzymała się od śmiechu, widząc, jak niektóre kobiety mocno się chwiały, zanim usiadły na krześle. Rozmowa z nimi musiała być interesująca. Po ich zachowaniach stwierdziła, że te kobiety raczej nie zabiły Daniela Jabłońskiego. Cios w serce był bezbłędny, czuła, że za tym kryło się coś większego. Możliwe nawet, że zabójca od lat zajmował się przestępczością. Odgoniła jednak tę myśl na bok, to tylko jej nikłe domysły, na wstępne wiadomości musiała poczekać, aż patolog zbada ciało.
Jej partnerzy, komisarz Olszak i podkomisarz Jończyk, znaleźli się w klubie pięć minut po przyjechaniu techników. Basia widziała na ich twarzach zmęczenie.
Szef Florczak był pięćdziesięcioletnim mężczyzną o niebieskich oczach. Miał czarne włosy, na których można było dostrzec już pierwsze oznaki siwizny, owalną twarz i lekko haczykowaty nos. Basia nigdy nie powiedziałaby, że mógłby mieć tyle lat, spokojnie dałaby mu czterdzieści. Olszak zawsze dbał o swoją sylwetkę. Codziennie biegał i chodził na siłownie, by nie stracić formy – siedzenie za biurkiem było dla niego jak więzienie. Natomiast podkomisarz Tomasz Jończyk to trzydziestoczteroletni mężczyzna o gęstych, czarnych włosach i zielonych oczach. Był wysportowany, wykorzystując każdy wolny czas na siłowni.
Niezła sukienka – powiedział na powitanie Tomasz, uśmiechając się do niej szeroko. Podkomisarz znany był również z dużego poczucia humoru.
Basia nic nie odpowiedziała, a jedynie posłała Jończykowi ponure spojrzenie. W gruncie rzeczy policjanci po raz pierwszy ujrzeli ją w sukience, bo w pracy zawsze nosiła spodnie. Nigdy nie było okazji, żeby pokazywać się na komisariacie w sukience.
Popsuty wieczór, co? – rzekł Olszak, spoglądając na swoją podwładną ze współczuciem. Basia wzruszyła ramionami.
Chodźcie zobaczyć ciało – oznajmiała partnerom.
Po drodze powiedziała, kim była ich ofiara i czym się zajmowała.
Technicy skończyli zabezpieczać ślady i przeszli do następnych pomieszczeń. W garderobie został jedynie Bartosz Długosz, patolog, czterdziestopięcioletni mężczyzna o łysej głowie, prostym nosie i orzechowych oczach. Zawsze ubierał się elegancko, nosząc garnitury, ale tym razem miał na sobie dżinsy, adidasy oraz białą koszulę. Basia domyśliła się, że i jego musiano wyrwać ze snu i, aby nie tracić czasu, wybrał z szafy pierwsze ubrania jakie wpadły mu w ręce. Długosz był dziwnym człowiekiem, ale precyzyjnie wykonywał swoją pracę. Florczak spotykała patologów, którzy bez piersiówki nie wchodzili do prosektorium, ale on na uspokojenie zawsze włączał muzykę klasyczną. Miał obsesję na punkcie opery.
Kto znalazł ciało? – zapytał Basię Olszak.
Adrian Chmielewski, menedżer tego klubu.
Ostatnio dość sporo tych menedżerów – westchnął.
Florczak i Jończyk spojrzeli na siebie porozumiewawczo, lekko się uśmiechając. Badając poprzednie sprawy, rzeczywiście cały czas na nich natrafiali.
Wasz denat zmarł godzinę temu – odezwał się po chwili Długosz. – Nie znalazłem żadnych śladów walki ani żadnych naskórków pod paznokciami. Zabójca wiedział, co robi.
To by potwierdzało wstępne przeczucie Basi. Morderca musiał już mieć do czynienia ze światem przestępczym. Choć nie można było wykluczyć też tego, że osoba bez przeszłości kryminalnej mogła mieć po prostu szczęście.
Ale jest jeszcze coś, co może wam się przydać – dodał patolog. – Morderca prawą ręką przetrzymywał ofiarę, a lewą dźgnął.
Zabójca jest leworęczny? – zapytał dla pewności Jończyk.
Długosz przytaknął.
A narzędzie zbrodni? – spytała Basia.
Nóż o cienkim ostrzu albo scyzoryk. Dokładnie wam powiem po sekcji.
Dobra, trzeba zacząć od wstępnych przesłuchań – powiedział Olszak. – Tomek, Basia, zajmijcie się tancerzami, barmanem i ochroniarzami, niech funkcjonariusze wam pomogą. Ja odwiedzę właściciela klubu. Kim on jest?
To kobieta – sprecyzowała Basia. – Nazywa się Małgorzata Świątczak.
Wyszli z garderoby, zaczynając przesłuchania personelu. Zapowiadał się ciężki poranek.
___

Pierwsze koty za płoty. Mam nadzieje, że rozdział wyszedł w porządku, ale zdaję sobie sprawę, że będą błędy, więc proszę o ich wypisanie. A zaległości u Was się nadrabiają, powinnam się wyrobić do niedzieli lub do następnego tygodnia - zależy to od weekendu, bo mam zajęcia i jeszcze muszę pracę zaliczeniową napisać.

29 komentarzy:

  1. Jak zaczynać to z grubej rury! To miał być taki miły, niezobowiązujący wieczór pełen dobrej zabawy i jeszcze większej ilości alkoholu, a tutaj proszę - morderstwo! Oj, będzie bardzo ciekawie - mnie masz tutaj z pewnością do samego końca! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, Basia miała mieć wolne i dobrze się bawić z przyjaciółmi, ale przestępcy nigdy nie śpią ;)
      Miło, że zostaniesz ze mną do końca ;) Bardzo to doceniam :)
      Dziękuję za komentarz :*

      Usuń
  2. Condawiramurs10.04.2015, 14:35

    podobało mi się to, jak potoczyla sie akcjaw tym rozdziale,choc wspolczuje przyszlej pannie mlodej,ze takie wydarzenie przerwalo jej wieczor panienski. Basi tez troche wspolczuje,bo nawet w taki wieczor, pierwszy wolny, musi miec do czyniena z praca. wspolczuje tez oczywiscie denatowi... ale i mordercy, bo czuje, ze przed sprawiedliwoscia nie ucieknie. choc to akurat dobrze, niespecjalnie mu tak naprawde wspolczujexD chyba nie znal Baski, bo inaczej chyba by nie ryzykowal morderstwa pod nosem pani policjant... ale kto go wie. tak sobie pomyslalam, ze moze zabil ten drugi tancerz, niby znalazl, ale tak naprawde nie... ale moze zbyt mocno mi pracuje wyobraznie, kto wie xD? podobal m sie sposob, w jaki rpzedstawilas najwazniejszych policjantow, choc troche szkoda, ze nie podalas imion wszystkich, no i jeden, ten srodkowy, tak sie troche wplotl w reszte, zreszta ttroche tam czasy mylilas. jednak generalnie fajnie, ze tak wplotlas to ladnie w akcje. napisalas raz "zwarzywszy" zamiast "zważywszy". Czasem zgrzytalo cos w stylistyce, ale nie za duzo, bledow iterpunkcyjnych bylo niewiele. Czekam na ciag dalsyz i zapraszam na zapiski-condawiramurs na nowosc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Morderca nie wiedział, że w klubie jest policjantka. Raczej by nie ryzykował, gdyby wiedział, że ona tam jest ;)
      Na razie przedstawiłam głównych, Andrzeja i Tomka, no i patologa. Pojawi się jeszcze jeden, ale to dopiero w trzecim rozdziale :)
      Dziękuję za komentarz :*

      Usuń
  3. Tak też się spodziewałam, że przyjemny wieczór ze znajomymi zakończy się jakimś mniej przyjemnym przełomem. Ech, życie policjanta jest bardzo ciężkie, w każdej chwili musi być przygotowany, bo albo jak Basia znajdzie się na miejscu zbrodni, albo jak pozostała część zespołu zostanie wezwany w środku nocy.
    Jednak jestem pod wrażeniem szybkiej reakcji pracowników klubu jak i późniejszego przejęcia dowodzenia przez Basię. W końcu gdyby menadżer wpadł w panikę, mógłby przez przypadek zniszczyć jakieś dowody lub doprowadzić do niepotrzebnego chaosu.
    Troszkę żal mi Magdy. W końcu wieczór panieński to duże wydarzenie, podczas którego chce się dobrze bawić i pamiętać przez lata. A tu coś tak nieprzyjemnego wszystko zepsuło.
    Zastanawia mnie też samo morderstwo, ale z racji, że w tym rozdziale dopiero je odkryto, to niecierpliwie czekam na dalsze informacje z nim związane. Szczególnie że nie był to wypadek, a takie zbrodnie zawsze bardziej mnie intrygowały w kryminałach. Tak w ogóle to morderca pewnie mocno się zdziwi, gdy okaże się, że zabił tuż pod nosem policjantki.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Menadżer musiał szybko zareagować, bo w klubie toczyła się impreza i trzeba było zamknąć pomieszczenie :)
      Rzeczywiście wieczór Magdy się popsuł, ale z pewnością nie zapomni go, będzie miała co opowiadać swoim dzieciom w przyszłości ;) Pewnie Basia wynagrodzi przyjaciółce ten wieczór ;)
      Dziękuję za opinię :*

      Usuń
  4. Oj, biedna ta Basia. Nawet podczas imprezy nie może sobie odpocząć. Bardzo rzadko ma czas na oderwanie się od pracy i dobrą zabawę, a kiedy wreszcie nadarza się okazja, nawet wtedy musi się zająć kolejnym morderstwem. Nic dziwnego, że jej koleżanka nalegała, by Basia obiecała, że na pewno będzie na ślubie. Jeśli tak wygląda każdy dzień w życiu tej kobiety, to wcale bym się nie zdziwiła, gdyby faktycznie się na tym ślubie nie pojawiła.
    Z pewnością nie będzie łatwo z zebraniem zeznań, skoro większość klientów w klubie trudno nazwać trzeźwymi. Na szczęście jest jeszcze obsługa klubu. No i może jeszcze coś widać na jakimś nagraniu z kamer? Chociaż nie, to pewnie by było za proste, a Ty lubisz zawsze namieszać, żeby nie było tak łatwo :))

    Pozdrawiam
    b-u-n-t
    teorainn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praca policjanta bywa niestety ciężkie. Przestępcy nigdy nie śpią, a Basia rzeczywiście znalazła się w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiednim czasie.
      No tak, rozmowa z klientkami musi być dość trudna, więc policjanci będą mieli ciężki poranek ;)
      Dziękuję za opinię :*

      Usuń
  5. Hmm, przeczytałam i stwierdzam, że całkiem nieźle się zaczyna. Basia została zaproszona na wieczór panieński swojej koleżanki i to było wprost idealnym pretekstem do wprowadzenia sprawy kryminalnej. Kto i dlaczego zamordował tego tancerza erotycznego?Może jakiś maniak, dla którego nadrzędnym celem jest pozbywanie się tych gorszych jednostek. Striptizerzy nie budzą szacunku, raczej niechęć u wielu osób. Dlatego śledztwo będzie długie i trudne. Zbyt wielu podejrzanych, świadkowie, którym może nie dopisywać pamięć i na sam koniec obsługa klubu z reguły raczej nie lubiąca mieszać się w podobne sprawy. czy młoda policjantka poradzi sobie ze wszystkim Cóż, czas pokaże Na razie mogę powiedzieć jedynie tyle, że z ciekawością przeczytam kolejny rozdział. Akcja dopiero się rozwija, ale to dobrze trzeba stopniować napięcie. W tej sytuacji to, czy twoja bohaterka zdoła się pojawić na ślubie jest wysoce wątpliwe. Ale nie traćmy wiary! wszystko jest możliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak bywa w życiu policjanta, że przytrafi się coś niespodziewanego. Przestępcy nigdy nie śpią, więc trzeba się dostosować. A dochodzenie z pewnością pochłonie wiele czasu.
      Dziękuję za opinię :*

      Usuń
    2. Zauważyłam, że masz błąd w zakładce informacje. Chodzi o datę dodania kolejnego rozdział. Piszesz 8-17 maj, a powinno być maja. Nie ma siedemnastu majów, jest jeden maj. Nie chcę się tuaj wymądrzać, bo popełniam błędy. Po prostu doświadczony w blogowaniu pisarz nie powinien popełniać tak podstawowych omyłek. Doradzałabym też dodanie zakładki SPAM, aby Czytelnicy nie śmiecili Ci pod rozdziałami niczym, co nie jest związane z treścią opowiadania.

      Usuń
    3. Dzięki za wyłapanie błędu, nieświadomie zapomniałam o dodaniu "a" na końcu.
      A zakładki SPAM raczej nie dodam. Gdy się coś takiego pojawia, po prostu usuwam komentarz.

      Usuń
  6. Fajny zwrot akcji, zgrabnie to opisałaś ;) W ogóle fajnie oddałaś atmosferę klubu, czułam się jakbym tam była razem z bohaterkami i ci tancerze hohoho ;P Jak dla mnie w pewnym momencie wypisałaś za dużo imion na raz i trochę się pogubiłam kto jest kim, ale tak to jest jak się nie ma pamięci do imion :P
    Jak na razie trudno wysnuć jakiekolwiek podejrzenia co do mordercy, wprawdzie na razie wiemy tylko że wie co robi i jest leworęczny. Ale skoro ofiara była menadżerem to mogła podpaść wielu osobom. No, ale zobaczymy potem!
    "w grudzie rzeczy" - w gruncie ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o postacie, to wypisałam te najważniejsze. Ci który się gdzieś pojawili, np. Beata i Justyna, już ich nie będzie. Chciałam, żeby wieczór panieński nie składał się tylko z trzech osób :)
      Ofiara nie była menadżerem. Ten, który znalazł ciało nim jest ;)
      Dziękuje za opinię :*

      Usuń
  7. Zgadzam się z Legilimencją, atmosfera klubu oddana perfect. Szkoda, że Basia ma zepsuty wieczór, zwłaszcza że to pewnie jeden z niewielu dni, kiedy naprawdę ma wolne... Tak oto z wolnego znów jest w pracy. :P

    Pytałaś o błędy:
    - "towarzyszącego z nią" -> "towarzyszącego jej",
    - "menadżer" -> "menedżer" albo "manager", nie ma wersji pośredniej,
    - "To jedynie jej obsesja na punkcie sprzątania, odezwała się szybko" -> bez przecinka.
    Innych nie zauważyłam, za dobrze mi się czytało. :) Masz lekki, fajny styl. Dodaję do obserwowanych.

    Pozdrawiam serdecznie,
    [Zlatan-Petrović]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety praca policjanta wymaga elastyczności w godzinach. Basia po prostu znalazła się w nieodpowiednim momencie i czasie.

      Bardzo dziękuję za miłe słowa i za zainteresowanie opowiadaniem.
      Dziękuję też za wypisanie błędów :)

      Usuń
  8. Dopiero teraz, bo ostatnio kompletnie nie mam weny na czytanie i komentowanie blogów. Wybacz :(.
    W sumie bardzo rzadko czytam opowiadania/książki z akcją w Polsce. Zdecydowana większość z tych, które czytam, toczy się w Ameryce, z jakimiś nielicznymi wyjątkami. Niemniej jednak, zawsze to jakieś urozmaicenie, i w sumie ciekawe, jak ci to wyjdzie później.
    Początek był spokojny i obyczajowy, ale nagle taka zmiana nastroju, byłam bardzo zaskoczona, ale to dobrze, że już w pierwszym odcinku pojawia się jakiś konkret. Choć nie zazdroszczę dziewczynom, chciały się dobrze bawić, a tu akurat w tym miejscu, gdzie były, zginął jakiś facet. Zastanawia mnie, co będzie się za tym kryło.
    O Basi jeszcze nie mam konkretnego zdania, to dopiero pierwszy odcinek, za wcześnie, żeby wyrobić sobie jakieś konkretniejsze opinie o bohaterach. Niemniej jednak, ma potencjał na całkiem interesującą postać, jeśli tylko ją fajnie rozbudujesz, i pokażesz ją w akcji.
    No, jestem ciekawa. I sorki, że tak krótko. Chciałam chociaż dać znać, że przeczytałam :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że się nie gniewam, przecież doskonale Cię rozumiem, każdy przeżywa kryzys blogowania. Dlatego miło mi, że się pojawiłaś i dałaś znać ;)
      Magdy to z pewnością przeżyła, bo to jednak był jej wieczór panieński, który chciała zapamiętać do końca życia. Choć pewnie i tak będzie pamiętała, co się akurat stało podczas imprezy. Ale myślę, że Basia jej to wynagrodzi ;)
      Postaram się przedstawić Basię jak najlepiej ;)
      Dziękuję Ci ślicznie za komentarz :*

      Usuń
  9. No tak, w końcu udało się bohaterce wyrwać na zabawę i już sprawa:)
    Zaczynasz interesująco, "z przytupem", co mi się bardzo podoba. Polubiłam Basię i jej charakter. O Tomaszu na razie zdania wyrobionego nie mam, ale drażnić się lubi, to widać:)
    Zapowiada się trudna sprawa, ciekawa jestem, co takiego powie pani Małgorzata:)
    Czekam na więcej.
    Pozdrawiam!

    [pozwolodejsc.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podobało i że się zainteresowałaś opowiadaniem :)
      Miło mi bardzo :)
      Dziękuję za opinię :*

      Usuń
  10. Hejka. :)
    Jestm właśnie po przeczytaniu pierwszego rozdziału. :) Opowiadanie zapowiada się fajnie, cieszy mnie przede wszystkim, że akcja toczy się Polsce. ^^ Miła odmiana. :D
    Ech, Basia miała szansę w końcu odpocząć to nie, musiał się psychol znaleźć, który stwierdzi, że trzeba kogoś zamordować. xD
    Zobaczymy jak akcja się rozwinie. :)
    Lecę czytać kolejne rozdziały. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mordercy nigdy nie śpią, więc Policjanci nie mają niestety na to wpływu, bo nawet zdarza im się iść na miejsce zdarzenia nawet w nocy.

      Dziękuję Ci, że się zainteresowałaś moim opowiadaniem, choć ostatnio dzięki ocenie na KKB, zdałam sobie sprawę, że mam wiele niedociągnięć... I ogólnie przepraszam Cię, że odp na komentarz teraz - w ostatnio trochę zaniedbałam komentowanie tutaj, z powodowanie brakiem czasu... :(

      Usuń
  11. Tak jak pisałam, przeczytałam już pierwszy rozdział i zaraz przejdę do drugiego, póki jeszcze mam czas na czytanie, bo za moment wezwie mnie sprzątanie, dzieci, kolacja... wszystkie uroki życia codziennego.
    Tak jak pisałam pod prologiem, opowiadanie jest w stanie mnie zainteresować. Sam początek, choć nieco oklepany (morderstwo w klubie), to jednak na blogach ten temat jest tak rzadko spotykany, że jestem na tak i idę w ciemno. Nie podobało mi się jednak, że na szybko wrzucałaś wszystko co możliwe do kotła. Poczułam się przytłoczona ilością informacji, które zawarłaś w tak krótkiej treści. Teraz mam w głowie dużo imion i zlepek tego co łączy je z sobą, ale już nie umiem wymówić kogo łączy co i z kim, kto będzie czyim mężem, kto jest czym bratem, kto jest z policji (oprócz Basi) i kto pracuje w Banku Śląskim (wychwyciłam te wszystkie informacje, ale nie umiem ich do nikogo już dopasować, bo było za dużo wszystkiego na jeden haust).
    Pozostawiam więc ten rozdział otwarty, by do niego wracać, gdy będę musiała sobie kogoś przypomnieć i szybko biegnę do kolejnego.

    Taka Miłość, czyli moja twórczość – serdecznie zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, po ocenie na KKB nieco przejrzałam na oczy - człowiek jest bardziej mądrzejszy. daję sobie sprawę z natłoku informacji i mogłam to zdecydowanie podzielić na dwa rozdziały... No i oczywiście inaczej rozbudować bohaterów :(
      No ale cóż... człowiek uczy się na błędach...

      Usuń
    2. Człowiek nie jest "bardziej mądrzejszy", człowiek jest albo "bardziej mądry", albo "mądrzejszy".

      Usuń
    3. No tak... "mądrzejszy", ale kiedy jestem od rana na nogach, mało co kontaktuje :)

      Usuń
    4. Ja nawet mam bohatera, który tak mówi (świadoma stylizacja mowy bohatera). Za to mój syn nagminnie używa "lepsiejszy".

      Usuń
  12. Może to głupie, sam nigdy nie sprawdzam znaczenia imion, gdy biorę się za pisanie opowiadań, ale jednak Magda... osoby o tym imieniu od razu jakoś mi się kojarzą, dlatego nie dziwi mnie, że jest ona śmiała, otwarta, nieco szalona, zdolna do tańca ze striptizerem.
    Świta mi coś, że był w "Kryminalnych" czy innych "W11" odcinek o śmierci striptizera. Nie spotkałem się jednak nigdy z czymś takim w opowiadaniu czy nawet w książce, więc czekam na to jak ty tę sprawę rozwiążesz, oczywiście żywię też nadzieję, że najpierw ją zagmatwasz :)
    Pozdrawiam i muszę przyznać rację przedmówczyni (w sumie ona mnie tutaj ściągnęła, gdy narzekałem, że nie mam nic polskiego do poczytania co by miało już kilka rozdziałów, a nie trzy na krzyż). Z tą racją chodzi o to, że faktycznie wrzucasz dużo informacji w rozdział, a to dopiero pierwszy i masz tak naprawdę bardzo dużo czasu na przedstawienie postaci, ich wyglądu, zawodu, zachowań. O wiele łatwiej czytający zapamiętają, że (przykład z dupy wzięty) Kamil lubi muzykę klasyczną, gdy zamiast napisać "Kamil pracował w antykwariacie i lubił muzykę klasyczną" ujmiesz to w zdanie "Kamil jak co rano zmierzał do antykwariatu, nie miał na uszach słuchawek, bo nie lubił nowatorskich gadżetów. Muzykę odtwarzał ze starych winyli. Z jego gramofonu często płynęły Cztery pory roku Vivaldiego oraz pierwsze utwory skomponowane przez Mozarta".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nieźle trafiłam z tym imieniem :)
      W "Kryminalnych" był odcinek ze striptizerem, bo mnie on zainspirował mnie do stworzenia tej sprawy.
      Tak, mój błąd, że dałam tyle informacji na raz, a mogłam spokojnie wszystko rozmieścić na dwa rozdziały... Pierwszy - poświęcić trochę czasu na wieczór panieński, a drugi - zacząć opisywać początek sprawy...
      Jak to się mówi, człowiek mądry po szkodzie :)

      Usuń

Obserwatorzy