26 maja 2015

SPRAWA I „Afrodyta” Rozdział 03: Barman

8 marca 2015r., niedziela
Pomieszczenie, w którym przesłuchiwali podejrzanych, było średniej wielkości i pomalowane ciemnozieloną farbą. Na środku stał czarny, drewniany stół z dwoma krzesłami ustawionymi równolegle do siebie. Na jednej ze ścian było weneckie lustro, skąd Basia mogła śledzić zachowanie podejrzanego z pokoju obserwacyjnego, a w górnych kątach zostały zainstalowane kamery.
Filip Sobczyk był trzydziestodwuletnim mężczyzną o niebieskich oczach oraz blond włosach. Był bardzo dobrze zbudowany i przystojny – z pewnością nie odpędzał się od kobiet, pomyślała Florczak. Dowiedziała się, że barman pochodził z biednej rodziny. Ojciec alkoholik, a matka zmarła pięć lat temu. Miał jeszcze o dwa lata młodszą siostrę, która obecnie mieszkała w Rudzie Śląskiej i wychowywała sama córkę. Przeprowadził się do Katowic, żeby zarobić jako tancerz, ale obecnie stał za barem, ponieważ nabawił się kontuzji.
Wkrótce do pomieszczenia wszedł sierżant Dawid Szymczyk. Mężczyzna miał czarne jak smoła włosy, które były w nieładzie - zastanawiała się, czy on w ogóle wiedział, do czego służyła szczotka do włosów. Ubrany był w czarne, sprane spodnie oraz bawełniany, szary sweter.
Znaleźliście coś w mieszkaniu Sobczyka? – zapytała.
Nic nie znaleźliśmy oprócz filmów z występów denata – odparł, śmiejąc się krzywo.
Jakie filmy? – Do końca nie rozumiała, dlaczego sierżant był taki rozbawiony. Najpierw mówi jej, że nic nie znaleźli, a potem dodaje fakt o filmach. Niech się zdecyduje, pomyślała rozgoryczona, albo coś znalazłeś, albo nie. Z Szymczykiem i tak miała same kłopoty, nie mogła z nim znaleźć nic porozumienia.
Sobczyk kręcił Daniela Jabłońskiego podczas występów. Ma z nim sporo nagrań. Ten koleś jest…
Nie kończ! – przerwała mu stanowczo. Basia domyśliła się, o co mu chodziło. Wszystko wskazywało na to, że barman był homoseksualistą. – Pilnuj własnych spraw.
Sierżant wzruszył ramionami i wyszedł z pomieszczenia. Florczak nie lubiła osób, którzy nie mali za grosz tolerancji. Westchnęła głęboko, po czym weszła do pokoju przesłuchań z aktami w rękach. Usiadła naprzeciwko barmana, otwierając dokumenty. Przez chwilę milczała, by uzupełnić formularz z przesłuchania podstawowymi danymi.
Po chwili podejrzany odezwał się.
Mogę panią wyprzedzić, bo i tak wiem, że znaleźliście w moim mieszkaniu filmy z występów Daniela. Jestem gejem, ale to chyba nie jest powód do tego, by mnie tu ściągać.
Tu nie chodzi o to – powiedziała, patrząc mężczyźnie w oczy. – Jest pan tutaj, bo zabójca, który zabił Daniela, jest leworęczny.
Mężczyzna zamarł, przełykając głośno ślinę. Pewnie zdawał sobie sprawę, w jak trudnym był teraz położeniu.
Basia opuściła pytanie o miejscu, w którym był, gdy zabito denata. Jego wypowiedź raczej nic by nie wniosła, bo każdy, kto wczoraj znajdował się w klubie, stawał się głównym podejrzanym.
Co pana łączyło z Danielem?
Był moim przyjacielem i… od czasu do czasu spotykaliśmy się.
Daniel był gejem?
Nie do końca, był biseksualistą – sprecyzował. – Kręciły go też kobiety… urwał, a na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech. – W szczególności te, które miały jak najwięcej zer na koncie. Daniel przychodził do mnie, kiedy miał dość kobiecych zachowań. Nie traktowałem go poważnie, ani on nie traktował mnie. To był tylko seks.
Tak, tylko seks, zakpiła w myślach. Wiedziała, że Filip czuł coś do Daniela. Zdradzał go już nawet moment, kiedy po raz pierwszy z nim rozmawiała. Starał się ukryć obojętność, lecz jego twarz i głos mówiły co innego. Czuła, że coś przed nią ukrywał i nie myliła się. Kochał Daniela, a przez wzgląd na uprzedzenia ludzi do homoseksualistów, uparcie milczał.
Teraz pytanie brzmiało: Czy Sobczyk byłby wstanie zabić osobę, na której mu zależało? Istniała taka możliwość, jeśli Filipowi zaczęło przeszkadzać to, że wciąż sypiał z bogatymi kobietami, a jego traktował jak ławkę rezerwową. Mógł się wkurzyć, a przez to dojść do nieszczęśliwego wypadku.
Z jaką kobietą ostatnio się spotykał?
Nie wiem. Powiedział, że nie może mi na razie zdradzić kim ona jest. Szykował się na duże pieniądze. Mówił, że po tym wszystkim skończy spotykać się z bogatymi kobietami. Ale jeszcze wcześniej spotykał się z Małgorzatą Świątczak - dodał po chwili namysłu.
Z właścicielką klubu?
Dokładnie – przytaknął. – Nie przyjęła ich zerwania zbyt dobrze, mimo że wiedziała, jaki na co dzień był Daniel. Oczywiście nie mówię tutaj o orientację, bo z tym się urywał jak ja, tylko o tym, że zmieniał kobiety z bogatszych na bogatsze.
Wkrótce do pokoju przesłuchań wszedł Dawid Szymczyk, a pod pachą trzymał foliową torbę. Florczak podeszła do sierżanta.
Technicy znaleźli w śmietniku za klubem zakrwawiony sweter. Krew należy do Daniela Jabłońskiego.
Basia wzięła dowód do ręki i podeszła do Filipa.
Wiesz kogo to sweter? – zapytała, kładąc rzecz na stoliku.
Tak – odparł lekko zdezorientowany. – Należy do Małgorzaty Świątczak. Miała go wczoraj na sobie.
Florczak opuściła pomieszczenie, by przedzwonić do Olszaka. W skrócie oznajmiła mu, czego dowiedziała się od barmana; powiedziała o Świątczak i zakrwawionym swetrze. Okazało się, że Andrzej i Tomek tak samo zaczęli ją podejrzewać, bo znaleźli w mieszkaniu ofiary ich wspólne zdjęcia z wyjazdu. Znaleźli też laptop, lecz trzeba było się zalogować, więc wzięli sprzęt ze sobą. Komisarz oznajmił, że będą na komisariacie za dwadzieścia minut.
~*~
Basia przyglądała się zdjęciom, które Olszak i Jończyk znaleźli w mieszkaniu denata. Małgorzata Świątczak była kobietą po czterdziestce, choć nie dałaby jej tyle – wyglądała na młodszą. Szczupła blondynka o brązowych oczach, miała owalną twarz i lekko haczykowaty nos. Ciekawił ją fakt, czy to dobre geny, czy może to jednak dzięki operacją plastycznym tak dobrze wyglądała. Raczej stawiała na to drugie. Świątczak nie żałowała sobie pieniędzy, skoro prowadziła dobrze zarabiający się klub, a do tego miało się ojca polityka. Była jedynaczką, więc pewnie ojciec kobiety zrobiłby wszystko dla swojej córki. Miała nadzieję, że nie będzie żadnych trudności podczas jej przesłuchania.
Natomiast mieszkanie Daniela wyglądało naprawdę elegancko. Drogi sprzęt, meble i perfumy, z pewnością nie kupił tego wszystkiego za pensję tancerza – zawdzięczał te rzeczy dzięki sponsorkom. Laptop, który wzięli z mieszkania denata, Tomek zaniósł informatykom. Miał dać znać, gdy dowie się czegoś konkretnego.
Andrzej stał przy tablicy. Zaznaczył nazwisko właścicielki w kółko, a przy Sobczyku dał znak zapytania. Wypuścili go, lecz miał mieć całodobowy nadzór. Nie mogli go całkowicie skreślić z listy podejrzanych, wciąż mógł okazać się mordercą. Jak na razie skupili się na Świątczak. Sierżant Szymczyk z paroma policjantami pojechali złożyć jej wizytę w domu.
Po chwili do ich biura wszedł umundurowany policjant, który oznajmił, że rodzice Daniela przyjechali na identyfikację zwłok. Andrzej i Basia poszli za posterunkowym.
Wiedzieli, że był to teraz najtrudniejszy moment w pracy policjanta: patrzeć na łzy bliskich ich ofiary.
Tuż obok wejścia do prosektorium stali państwo Jabłońscy. Mężczyzna miał czarne włosy, na których dostrzegła pierwsze odznaki siwizny, oraz niebieskie oczy, przepełnione obecnie wielkim smutkiem. Matka Daniela natomiast była drobną kobietą o brązowych oczach i włosach. Basi ścisnęło serce, gdy spostrzegła na ich policzkach łzy. Dowiedzenie się o śmierci jedynego syna musiało być dla nich wielką katorgą.
Komisarz Olszak przedstawił siebie i ją Jabłońskim, po czym weszli do pomieszczenia, w którym pracował Bartosz Długosz. Mimo tego, że Florczak od lat była przyzwyczajona chodzić do prosektorium, to i tak za każdym razem czuła to zimno przeszywające jej kręgosłup. Znajdowały się tam metalowe meble, różne laboratoryjne przedmioty, a w powietrzu unosił się zapach środków czyszczących. Lubiła porządek, ale gdyby ktoś kazałby jej tutaj coś zjeść, zwiałaby jak najprędzej.
W prosektorium Długosz nie był sam. Basia od razu zauważyła tuż obok stołu, na którym leżała młoda kobieta, Roberta oraz komisarza Białeckiego. Młody Olszak lekko uśmiechnął się w stronę Florczak. Nie wiedziała, jak zareagować na jego gest, tym bardziej, że znajdowali się w miejscu pełen trupów, więc spojrzała na drugi stół – tam prawdopodobnie znajdował się ich zamordowany, ciało zostało przykryte jasnozielonym materiałem i nie mogła na sto procent stwierdzić, czy to tam leżał Daniel Jabłoński.
Okazało się jednak, że to rzeczywiście ich denat, bo Długosz stanął przy stole i zerknął na Olszaka. Komisarz dał mu znać, by czynił swoją powinność. Im szybciej Jabłońscy zidentyfikują ciało, tym lepiej. Patolog uniósł materiał do góry, ukazując ciało tancerza.
Pani Jabłońska lekko się zachwiała, kiedy spojrzała na Daniela. Nie ulegało teraz wątpliwości, że kobieta patrzyła na martwą sylwetkę syna. Jej ciało zaczęło drgać, podeszła bliżej stołu, by uważniej przyjrzeć się swojemu dziecku.
Mój mały syneczku – jęknęła, a po jej policzkach popłynęły kolejne łzy. – Co oni ci najlepszego zrobili…
Bardzo nam przykro z powodu straty – odezwał się po chwili Olszak.
Pan Jabłoński objął szlochającą małżonkę i wyszli z prosektorium wraz z umundurowanym policjantem, który miał zabrać ich do biura.
Masz coś dla nas? – zwrócił się do Długosza komisarz.
Wszystko wam powiedziałem na miejscu – oznajmił, po czym podał komisarzowi raport ze sekcji. – Natomiast narzędziem zbrodni jest scyzoryk, zdjęcie znajdziecie w raporcie.
W drodze do biura niespodziewanie przy boku Basi znalazł się młody Olszak. Andrzej spojrzał na nich z zainteresowaniem, lecz szybko się odwrócił, całkowicie ich ignorując.
Basiu, wiem, że nasza znajomość miała się zakończyć na tamtym jednym wieczorze – powiedział cicho, by ojciec go nie usłyszał. – Ale skoro będziemy się mijali na korytarzach, to może jednak zjadłabyś ze mną obiad, co? Pewnie nic jeszcze nie jadłaś, mam rację? – uśmiechnął się.
Nie jadłam, lecz teraz pracuję – oznajmiła wymijająco. Nie wiedziała, czy chce pogłębiać znajomość z Robertem. Zważywszy na to, że mężczyzna był synem Andrzeja.
Wiem, ja też mam pracę, ale gdybyś miała czas to… – urwał, ponieważ wyciągnął z tylnej kieszeni spodni notes i napisał na kartce ciąg liczb. – Zadzwoń do mnie – poprosił, wkładając do jej dłoni zwinek papieru i patrząc głęboko w oczy.
Poczuła przyjemny dreszcz na plecach, gdy ich palce na chwilę się połączyły. Obrazy ze wspólnie spędzonej nocy nasilały się. Robert cofnął się z powrotem do prosektorium, a Basia przyspieszyła kroku, by dołączyć do Andrzeja. Mężczyzna spojrzał na nią tajemniczo. Florczak uśmiechnęła się lekko, czując, jak jej policzki płoną z zakłopotania.
Opowiesz mi kiedyś o tej długiej historii z moim synem?
Najlepiej będzie jeśli Robert sam ci o tym powie – odparła po krótkiej ciszy.
Andrzej kiwnął lekko głową. Basia ucieszyła się, że na tym zakończyli konwersację. Nie była wstanie powiedzieć szefowi, że przespała się z jego synem. Dla Roberta opowiedzenie o tym będzie o wiele łatwiej, w końcu bawiła go ta cała sytuacja.
Przy biurku Olszaka siedzieli rodzice Daniela. Umundurowany policjant wyszedł, gdy tylko Andrzej i Basia pojawili się w pomieszczeniu. Florczak przysunęła swoje krzesło i usiadła obok pani Jabłońskiej.
Czy Daniel wspominał państwu, czy miał jakieś kłopoty? – zapytał komisarz.
Nie, nic nie mówił – odezwał się pan Jabłoński. – Widzi pan… nie utrzymywaliśmy z Danielem bliskich kontaktów. Unikał nas po tym jak… urwał, nie wiedząc jakich użyć słów. Basia domyśliła się, że chodziło tu o jego orientację seksualną.
Daniel powiedział nam, że jest gejem – oznajmiła po chwili pani Jabłońska przez łzy. – Mąż użył słów, które go zraniły i wyprowadził się. Minęło już osiem lat, odkąd zamieszkał w Katowicach.
I od tamtej pory syn z wami się nie kontaktował?
Czasami do mnie dzwonił. Widzi pan, mimo tego, kim okazał się Daniel, to jednak nadal był mój syn. Chciałam wiedzieć, co u niego, dlatego poprosiłam go, żeby odzywał się od czas do czasu.
Kiedy ostatni raz do pani zadzwonił?
W sobotę.
Coś zwróciło pani uwagę w wypowiedzi syna?
Nie, mówił, że u niego wszystko dobrze i… zawahała się. Po chwili kontynuowała: – Coś jednak zwróciło moją uwagę. Zazwyczaj tego nie mówił, kiedy kończyliśmy rozmawiać, Daniel okazywał obojętność. Powiedział, że nas kocha, bez względu na to, że nie akceptujemy tego, że jest gejem.
Olszak nie miał więcej pytań, więc podziękował im za rozmowę. Dodał, że odezwie się do nich, gdy tylko dowie się czegoś nowego.
Dzieci nie powinni umierać przed rodzicami – usłyszeli jeszcze głos pani Jabłońskiej. Spojrzała na policjantów zatroskana. – Proszę, niech państwo mi obiecają, że złapiecie tego, kto skrzywdził Daniela.
Zrobimy wszystko co w naszej mocy, żeby dopaść zabójcę – odparł Olszak, unikając słowa obiecuję. Nie każda sprawa się rozwiązywała, dlatego na tym etapie śledztwa tylko to mógł powiedzieć rodzicom zmarłego.
Pani Jabłońska kiwnęła głową, odpowiedź komisarza ją zadowoliła.
Basia zaczęła rozmyślać nad słowami Daniela, jakie powiedział do matki. Wszystko wskazywało no to, że mężczyzna obawiał się śmierci.
___
Zdążyłam sprawdzić rozdział przed egzaminami. Możliwe, że wychwycicie w treści coś nieścisłego, ale to nie jest błąd, wszystko się będzie wyjaśniało z rozdziału na rozdział. 

Kochane dziewczęta, dziękuję Wam za Waszą czujność odnoście moich błędów językowych, byłabym wdzięczna, byście robiły to dalej :) Trzymajcie kciuki za moje zbliżające się egzaminy i do ponownego spisania po ich zrealizowaniu! 


Całuję, Dusia.

19 komentarzy:

  1. Oczywiście, że trzymamy kciuki, kochana, powodzenia i nie dziękuj. :*

    Hm, zastanawia mnie to, dlaczego Daniel pożegnał się słowami, że kocha swoich rodziców. Zwykle to bywa tak, że jak ktoś kończy tego typu tekstem, to wie, że coś mu grozi i woli to powiedzieć, zanim będzie za późno i coś mu się stanie... Z jednej strony mamy właścicielkę klubu i ten zakrwawiony sweter (jego krew - dosłownie!), z drugiej barmana, z którym Daniel był równie blisko jak z nią. Sądzę, że mogło to być coś na tle tego, kto z kim powinien się spotykać. Mogłabym podejrzewać Filipa (tzn. zabił Daniela, a zakrwawiony nóż wytarł w sweter szefowej, po czym go wyrzucił, żeby zatrzeć ślady, poza tym jest leworęczny), no ale na pewno szefowej też się nie podobało, że jej facet spotyka się z kimś innym, w dodatku facetem. Czekam na więcej wskazówek, ale tymczasem trzymaj się ciepło. :)

    Pozdrawiam,
    [Zlatan-Petrović]

    OdpowiedzUsuń
  2. No no, akcja się rozkręca. Jest naprawdę dynamicznie i bardzo mi się podoba co teraz tworzysz :D W tym rozdziale rzucono dość poważny cień na Świątczak, ale moje przeczucie mówi mi, żeby przyjrzeć się dokładnie ostatniej partnerce Daniela. To, że nie mógł wyjawić jej imienia jest trochę podejrzane, a skoro była naprawdę bogata, może to prowadzić wiele porachunków. Z kolei właścicielka baru też miałaby powód, w końcu rzucił ją dla innej bogaczki, jeszcze ten sweter... Dowód co prawda może być podrzucony przez prawdziwego sprawcę, ale nigdy nie wiadomo... Co zrobić, co zrobić!
    Pozdrawiam i powodzenia na examach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O, ciekawy wątek z tym tancerzem erotycznym! A do tego barman, który z nim kręcił i jest leworęczny. To raczej rzadko spotykana cecha, a więc czyżby to on był mordercą? A może ta właścicielka klubu. Muszę przyznać, że bardzo współczułam rodzicom Daniela. Faktycznie rodzice nie powinni chować swoich dzieci, co prawda. Nawet tych już dorosłych, z reguły bywa raczej na odwrót. Poza tym widać wyraźnie, iż ojciec początkowo tego nie akceptował. Basia musi się czuć bardzo niezręcznie ze świadomością, że pracuje ze swoim przygodnym kochankiem, w dodatku synem szefa. Ciekawe, jak sobie poradzi ze swoim problemami? Czekam na ciąg dalszy i życzę Ci powodzenia na egzaminach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimo że wiele wskazuje na to, że Filip mógł zabić Daniela, to nie sądzę, że tak rzeczywiście było. Nie widzę go w roli wyrachowanego zabójcy, który potrafi zachować zimną krew i tak łatwo zwieść policję. Bardziej do roli mordercy pasuje mi tajemnicza bogata kobieta, z którą spotykał się Daniel, ewentualnie któraś z poprzednich kobiet, która mogłaby czuć się wykorzystana lub zdradzona i chcieć zemścić się na mężczyźnie.
    Jednak najbardziej ciekawi mnie znaleziony w końcówce sweter właścicielki klubu. Zastanawiam się, co kobieta będzie miała w tej sprawie do powiedzenia i czy również w jakiś sposób jest zamieszana w morderstwo.
    A tak swoją drogą, to zastanawiam się, czy Basia dobrze zrobiła, mówiąc Filipowi o tym, że Daniela zabił ktoś leworęczny. Nie znam się na pracy policji i zasadach, jakie panują przy przesłuchaniach, ale wydaje mi się, że to było bardzo nieprofesjonalne, a wręcz mogłoby źle wpłynąć na przebieg śledztwa, bo gdyby Filip wiedział, kto jest w to zamieszany, po wyjściu z posterunku, mógłby skontaktować się z tą osobą, ostrzec ją i wyjawić wszystko, co wie policja.
    A zmieniając temat, to jestem ciekawa, czy Basia przyjmie zaproszenie Roberta. Rozumiem, że czuje się niezręcznie w jego towarzystwie, ale taka spokojna rozmowa i wyjaśnienie całej sytuacji może trochę by ją uspokoiła.
    Błąd, który znalazłam:
    Pomieszczenie, w którym przesłuchiwali podejrzanych, był średniej wielkości i pomalowane ciemnozieloną farbą. - było
    Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia na egzaminach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm, niby dużo dowiedzieliśmy się o podejrzanych. Sle tak naprawdę to nic nie ułatwia. Odnoszę tylko wrażenie, ze zamordowany był typem człowieka, ktory mogl sie narazić wielu osobom,raczej nie był kryształowy, człowiekiem, a wręcz przeciwnie. Mimo ze F pewnie czuł się orzez niego zraniony, nie sadze, ze go zabił. Ta właścicicielka lewnie tez nie, choc chyba juz bardziej by, na nią stawiała... Nie,sadze, ze to będzie bardziej skomplikowane... Mam nadzieję,ze Basia zdecyduje sie na obiad z synem szefa, Andrzej jakoś dobrze zniósł ich krótką rozmowę, wydaje mi się, ze moze byc to całkiem ciekawe spotkanie xD czekam na cd

    OdpowiedzUsuń
  6. Daniel prowadził takie życie, że podejrzanych może być naprawdę wielu. Każda kobieta, którą porzucił dla kolejnej, bogatszej, mogła go zabić. Już nie wspominając o mężczyznach, z którymi się spotykał. Ale nie sądzę, by mordercą był Sobczyk. Oczywiście, mogło mu przeszkadzać, że Daniel spotykał się też z innymi, ale wydaje mi się, że nie byłby w stanie go skrzywdzić.
    Wydaje mi się, że właścicielka klubu też nie okaże się być mordercą. Zresztą myślę, że przestanie być podejrzaną już w kolejnym rozdziale, kiedy Basia sprawdzi, czy kobieta jest leworęczna. A coś mi się wydaje, że nie jest. No ale może się mylę. Po prostu sądzę, że to by było zbyt proste i jak zwykle zaskoczysz wszystkich nieoczekiwanym rozwiązaniem sprawy w ostatnim rozdziale.

    Pozdrawiam
    b-u-n-t
    teorainn

    OdpowiedzUsuń
  7. Powodzenia na egzaminach! :*

    A co się tyczy rozdziału - Daniel igrał niejednokrotnie z ogniem. Wcale więc bym się nie zdziwiła, jeśli ktoś z kim wcześniej się spotykał, a został wymieniony na "lepszy model" chciałby się zemścić. No jestem niezmiernie ciekawa jak to się wszystko dalej potoczy!

    OdpowiedzUsuń
  8. Akcja się rozkręca. :D
    Daniel to lubił chyba igrać z ogniem. W sumie niejena osoba chyba życzyłaby mu źle. :P
    Ale jakoś nie podejrzewam, by to właścicielka klubu mogła być mordercą. ;)
    Na tę chwilę muszę skończyć czytać, bo niedługo lecę do pracy. Ale jutro będę kontynuować, bo mnie zainteresowało. :D
    Przy okazji, w wolnej chwili zapraszam do mnie.
    www.gra-zniwiarza.blogspot.com

    Pozdrawiam serdecznie!

    P.S Sorki za spam, nie wiem, czy masz gdzieś zakładkę na tego typu informacje. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieniądze mogą zmienić człowieka, a Daniel za bardzo chciał więcej... i niestety, przepłacił to życiem.

      Usuń
  9. "wychowywała sama córkę" - samotnie (brzmi znacznie lepiej)
    "nie mogła z nim znaleźć nic porozumienia" - nici
    Właśnie do mnie dotarło, że znam Małgorzatę Świątczak. Mojego kolegi panna, teraz już żona nazywa się tak z domu. Polecę jej Twoje opowiadanie.
    "znajdowali się w pomieszczeniu pełen trupów" - pełnym
    "opowiedzenie o tym będzie o wiele łatwiej" - łatwiejsze, opowiedzieć o tym będzie o wiele łatwiej (albo tak, albo tak).
    "dzieci nie powinni umierać" - nie powinny
    Ten rozdział czytało mi się oporniej, ale sam nie wiem z czego to wynikało. Rozumiem rodziców Daniela, sam kiedyś powiedziałem żonie, zapytany o to co bym zrobił, gdyby nasz syn był gejem, że wtedy nie miałbym syna. Bycie gejem, to nie jest dla mnie jakaś norma, to jest nienormalne, sprzeczne z religią, a nawet z naturą. Nie jestem na tyle homofobem, by lać takich ludzi czy ich jakoś prześladować, ale poklaskiwać im też nie zamierzam.
    Zabicie scyzorykiem... oj, ja wiem, że kosa może być ostra, że nawet sprężynowa, ale... takie zabójstwo do najłatwiejszych nie należy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za wyłapanie błędów. Poprawię je wraz z uwagami Maxine, jak tylko zajmę się poprawą rozdziałów... a czeka mnie sporo pracy.

      No i temat LGBT... Bardzo mnie zasmuciłeś, że należysz do ludzi homofobicznych :( Właśnie przez takich ludzi jak Ty, Polska nadal jest bardzo... ale to bardzo NIETOLERANCYJNA! A nietolerancja wywodzi się z ignorancji, drogi Darku.
      Ja całkowicie popieram społeczność LGBT i gdyby mój syn powiedział, że jest gejem - albo że córka, lesbijką... nie odtrąciłabym go/ją za to i kochała jeszcze bardziej.
      Może mam takie podejście, bo w czasie, gdy pracowałam w branży artystycznej, spotkałam na drodze paru gejów (mam nawet kolegę geja), więc łatwiej mi jest to zrozumieć. Gdybyś takiego poznał, a nie od razu osądzał, może byś zmienił nastawienie?
      Jedynie, co mogę zrobić teraz, to polecić Ci do obejrzenia filmu "Modlitwy za Bobby'ego", historia oparta na prawdziwych wydarzeniach. Mam nadzieje, że film nieco cię "oświeci".
      Bo mam nadzieję, że gdyby Twój syn oznajmił, że jest gejem, że powiesz, że go się nie wyprzesz, a będziesz go kochał jeszcze mocniej i go wspierał...
      Bo nie życzyłabym Twojemu synowi sytuacji, jaką miał Bobby... (ale to sobie już obejrzyj)

      Usuń
    2. Ja myślę, że ja jednak wychowam mężczyzn a nie cioty, więc nie będę miał takiego problemu jak akceptacja homoseksualizmu syna. Nie jestem tolerancyjny, nie stanę się taki i nie uważam, że to źle, że jesteśmy krajem bez tolerancji, bez popierania takich dziwactw, bo dzięki temu u nas tych dziwactw jest mniej, a na zachodzie to homo-nastolatków jest od cholery, bo to jest po prostu modne. Mnie już nie zmieni żaden film, żaden reportaż, żadna książka. Nie znęcam się nad takimi ludźmi, nie wyzywam ich, nie biję, ale... nie lubię takiej odmienności, choć mam kolegę geja, nawet przyjaciela, ale... on był moim przyjacielem zanim się dowiedziałem jaką ma orientację. Nie zwierza mi się z problemów z chłopakiem, wie, że jak przychodzi do mnie na grilla to sam, bez tego faceta. Zna mnie na tyle, że przy mnie się z tym nie odnosi. Mało tego, to facet, za którym ogląda się każda kobieta, niezależnie czy ma trzy lata czy osiemdziesiąt (zaobserwowałem to w galerii handlowej).

      Usuń
    3. A co do filmu, to moja żona, by mnie poddać lekkiej resocjalizacji włączyła mi film o tym jak pary homoseksualne były normą, a te hetero były dziwne i nietolerowane. W takim świecie żyli chłopiec i dziewczynka, bawili się razem, w końcu zakochali i oni mierzyli się z nietolerancją gejów i lesbijek. Też ciekawe :).

      Usuń
    4. Cóż... widzę, że się nie dogadamy w tej kwestii...
      Ja mam inne podejście, jestem tolerancyjna, więc gdy będę pisała dalej o Krystianie, proszę, abyś nic nie wspominał go gejach, bo Twoje słowa mnie ranią :(( Nie używa się określenia "ciota", bo to obraźliwe ;(

      Usuń
    5. I tak... widziałam ten film :)

      Usuń
    6. Nie przesadzasz czasem? Ludzie powinni wyrażać swoje poglądy, nawet jeśli ranią innych. Jest wiele poglądów, które ranią mnie, żyję z tym. Ludzie są różni, mają inne pomysły na małżeństwo, rodzicielstwo, życie. Do bohaterów jednak trzeba mieć dystans, a nie być nastawionym na to, że każdy ich polubi, że nikt ich nie obrazi, nawet jeśli będą podobni do nas. Gdybym nie miał dystansu, to w życiu nie dałbym jednemu ze swoich bohaterów tylu cech po mnie samym. Zrobiłem to, mając świadomość jak ludzie na tę postać zareagują, wiedziałem, że nie do końca pozytywnie. Ty pisząc o gejach, też zdawałaś sobie sprawę z nietolerancji, która jest częsta w naszym społeczeństwie. To było więc pewne, że ktoś w końcu nazwie takiego bohatera ciotą, pedałem, męską pizdą. Tak samo jak faceta o dużym poziomie testosteronu ktoś kiedyś nazwie damskim bokserem, despotą, tyranem, apodyktycznym typem, popierdoleńcem. Do własnych bohaterów trzeba mieć jednak dystans, nie można oczekiwać, że każdy ich polubi, że zawsze im przyklaśnie, że każdy czytelnik będzie popierał ich wybory i podjęte decyzje.

      Usuń
    7. Rzeczywiście chyba za bardzo przesadziłam...
      Jakoś wytrzymam Twoje opinie na temat gejów... Ale jak widzisz... kontratakuję, więc nie spodziewaj się też, że będę do nich podchodziła z przymrożeniem oka!
      Ok, ja na razie muszę kończyć... postaram się jutro dalej odpowiadać na komentarze. Choć niczego nie obiecuję...

      Usuń
  10. Spodziewałam się romansu, ale nie tego typu xD Brawa! Zaskoczyłaś mnie. Udało ci się, a myślałam, że nic już mnie nie zdziwi i opowiadanie będzie raczej przewidywalne. Nie jest! Jeszcze raz, wielkie brawa!
    Dotarłam do biseksualisty i teraz już wiem, że mój pomysł, to moje przewidywanie fabuły też może być trafione. Nadal uważam, że szefowa i Daniel mieli romans. No i proszę, mają! Albo raczej mieli...
    (fajnie się tak czyta i komentuje podczas czytania xD wybacz więc chaotyczność tego komentarza)
    Wydaje mi się, że stary już się domyślił, że Basia i jego syn... myślę, że zna synalka na tyle, by wiedzieć, że lubi on poznawać kobiety w sposób tak przygodowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, chociaż jedynym wątkiem mogłam trochę nieco zaskoczyć, heh xD
      I spoko, moje komentarze równie są chaotyczne, bo wszystko robi się w biegu :)

      Usuń

Obserwatorzy