15 grudnia 2015

SPRAWA II „Łowcy Dusz” Rozdział 11: Ślub

21 marca 2015r., sobota
Basia w końcu doczekała się wolnego weekendu i mogła pójść na ślub przyjaciółki. Andrzej obiecał jej, że nie będzie zawracał jej głowy, gdyby pojawiło się kolejne dochodzenie. Chciał tym sposobem wynagrodzić kobiecie za pracę jaką włożyła przy sprawie Daniela Jabłońskiego, bo zamiast bawić się do samego rana na wieczorze panieńskim przyjaciółki, musiała pół wieczora spędzać na przesłuchaniach.
Na ślub założyła prostą, czerwoną sukienkę na ramiączkach z niewielkim dekoltem, sięgającą jej do kolan. Włosy spięła w delikatny kok, a uszy i szyję ozdobiła srebrną biżuterią. Nie lubiła przesadzać z makijażem, dlatego nałożyła tylko tusz na rzęsy, ciemnoróżowy cień na powieki oraz róż na policzki.
Wkrótce usłyszała dzwonek do drzwi.
Uśmiechnęła się szeroko, kiedy zauważyła w progu Roberta, który ubrany był w czarny garnitur i białą koszulę. W ręku trzymał bukiet czerwonych róż oraz ozdobną torbę, w której znajdował się prezent dla nowożeńców. Postanowili, że razem złożą się na podarunek, więc w trakcie zakupu mebli do mieszkania podkomisarza, kupili Magdzie i Rafałowi zestaw sztućców.
Kupiłem kwiaty dla twojej mamy – odparł, kiedy Basia spojrzała zaciekawiona na bukiet róż. Mężczyzna doskonale wiedział, że nie lubiła żywych kwiatów. – Dla ciebie mam... to. – Odłożył róże i prezent na blat stołu w kuchni, po czym objął ją w pasie i pocałował namiętnie w usta. Całował długo i z wielką pasją.
Podoba mi się – odparła z uśmiechem, kiedy tylko nabrała tchu po pocałunku.
Chętnie zdarłbym z ciebie te ubrania, lecz wiem, że jeszcze przyjdzie na to czas. – Uśmiechnął się figlarnie. – Wyglądasz prześlicznie.
Lepiej już jedźmy, bo potem nie będzie gdzie stanąć – powiedziała, czując, jak jej policzki płonęły ze wstydu.
~*~
Mieli szczęście, że wyjechali wcześniej, bo dotarcie do kościoła przy Mikołowskiej graniczyło z cudem. Myśleli, że już nie dadzą rady zaparkować, ale Robert znalazł miejsce przy kościele, parkując na ulicy Jordana. Nie wchodzili jeszcze do środka, ponieważ umówiła się ze swoją rodziną, że spotkają się przed wejściem. Chciała przed mszą przedstawić Olszaka matce. Wiedziała, że był to duży krok, lecz skoro ona znała jego ojca, to chyba nic złego się nie stanie, jeśli on pozna jej matkę, a także przy okazji rodzinę jej najstarszego brata.
Nagle zdała sobie sprawę, że ogarnął ją strach - za parę minut miała przedstawić Roberta rodzinie. Było jednak za późno na przygotowanie mowy powitalnej, bowiem zauważyła Darka, jak szedł pod rękę z Sarą, która miała na sobie niebieską, prostą sukienkę z lekkim wycięciem po prawej stronie, a swoje blond włosy spięła w mocnego koka. Tuż za nimi kroczył Kuba, który miał na sobie szary garnitur, podobny do stroju swojego ojca. Potem zauważyła Krystiana, który szedł pod rękę z ich mamą.
Małgorzata Florczak była pięćdziesięciosiedmioletnią kobietą o brązowych włosach i oczach. Miała pociągłą twarz i mały nos, który Basia po niej odziedziczyła. Na ślub włożyła ciemnozieloną garsonkę, a po lewej stronie znajdowała się srebrna brożka w kształcie różyczki. Uśmiechnęła się szeroko, widząc mamę szczęśliwą.
Pani Florczak uwielbiała czerwone róże, dlatego ucieszyła się z kwiatów, które podarował jej Robert. Basia przedstawiła mężczyznę też Darkowi, Sarze i Kubie.
Mogę z tobą porozmawiać na chwilę na osobności? – zapytał ją Krystian, kiedy przywitał się z Olszakiem.

           Basia kiwnęła głową, po czym poszła za bratem, zostawiając Roberta ze swoją rodziną. Zauważyła ukradkiem, jak mężczyzna wdał się w konwersację z Darkiem, co ją bardzo ucieszyło.

           O co chodzi, Krystian? - spytała z troską, widząc na twarzy brata niepokój.

           Miałaś pojawić się z Filipem, a jesteś tylko z Robertem. Wiesz jak się nastawiłem na to spotkanie z nim.
Spokojnie, braciszku – uśmiechnęła się, biorąc go za rękę. – Filip nie lubi kościołów, dlatego zjawi się na weselu.
W sumie to mu się nie dziwię – westchnął. – Sam najchętniej bym się zmył, gdyby nie to, że Magda wychodzi za mąż.
Musimy tę godzinę przetrwać.
Nie dziwiła się, że Krystian tak się zachowywał, ponieważ był ateistą. Dlaczego miał wierzyć w kogoś, kto sprawił, że urodził się gejem, by potem Jego wyznawcy go piętnowali?
Basia również tego nie rozumiała, jej wiara także była słaba. Choć wierzyła, że coś musiało istnieć, ale nie wiedziała do końca, czy był to Bóg, Mahomet, Budda. W dzieciństwie musiała przetrwać chodzenie do kościoła, ponieważ mieszkali w małej miejscowości, w której starsze panie plotkowały na prawo i lewo. Do takich kobiet należała matka Magdy, Wanda Szwed była wierną katoliczką. Gdyby jej córka powiedziałaby, że zawiera związek tylko w urzędzie stanu cywilnego, to z pewnością by ją wydziedziczyła. Nie wspominając również o jej mężu Lucjanie, który wspierał kościół wielkimi datkami, przez co z miejscowym proboszczem nawiązali dobry kontakt.
Magda nie miała łatwego życia z tak pobożnymi rodzicami. Pamiętała, jak trudno było zabrać ją na jakiekolwiek imprezę do znajomych. Rodzice dziewczyny trzymali ją pod kloszem, sugerując, że tym samym chronią ją przed chłopakami. Nie mogli przecież dopuścić do tego, by ich córka stanęła na ślubnym kobiercu, nie będąc dziewicą. To postanowienie jednak się nie spełniło. Magda wyrwała się spod łańcucha rodziców, kiedy miała siedemnaście lat, wymykała się z domu, żeby spędzać ten czas z przyjaciółmi. Basia wielokrotnie ją kryła, by jak każda nastolatka mogła przeżyć swoją pierwszą miłość. Potem Magda zapisała się na studia do Krakowa, na architekturę, i tam przeprowadziła się do akademika, by być jak najdalej od rodziców. Od tamtej pory żyła ze swoimi rodzicami w zimnych stosunkach.
Basia nawet sobie nie wyobrażała, co by to było, gdyby państwo Szwed dowiedzieli się, że syn Małgorzaty Florczak był gejem. Od razu przyszliby do domu ze święconą wodą, żeby tylko oczyścić Krystiana z brudu. W gruncie rzeczy to był też mocny powód, dla którego jej brat wciąż ukrywał swoją orientację przed matką. Choć zastanawiała się, czy nie była już pora na to, by jednak powiedział o tym rodzicielce, skoro i tak zdecydował się przeprowadzić do Katowic, z czego akurat była zadowolona - będzie miała swoich braci koło siebie.
Krystian, może to już czas, by powiedzieć mamie prawdę o sobie? – spytała, a bart spojrzał na nią z lekkim zdezorientowaniem.
Sam nie wiem, boję się jej reakcji, a nie chcę jej stracić.
Wiem, że może być trudno, ale… skoro Darek to zaakceptował, to pewnie mama też to zaakceptuje – zapewniła go, choć do końca nie była pewna swoich słów. – Zresztą, czy nie jesteś już tym wszystkim zmęczony?
Nawet nie wiesz, jak bardzo – potwierdził, po czym objął siostrę. – Dziękuję ci za wszystko, Basiu. Gdyby nie ty, żyłbym w ciągłej obawie.
Nie ma za co, braciszku – odparła, całując go lekko w policzek.
~*~
Magda prezentowała się przepięknie w białej sukni. Gorset miała bez ramiączek, ozdobiony gdzieniegdzie srebrnymi cekinami, od pasa w dół suknia rozkloszowała się, a przy jej bokach były doczepione błękitne różyczki. Jej rude włosy były podkręcone, na nich spoczywał biały welon, który zakrywał ramiona kobiety, i ciągnął się aż do końca sukni. Pan młody stał naprzeciwko swojej narzeczonej uśmiechnięty od ucha do ucha. Miał na sobie czarny smoking, srebrną kamizelę, do której przyczepiona była biała róża. Rafał był wysokim mężczyzną o ciemnoblond włosach, szarych oczach i prostym nosie.
Basia nie zwracała uwagi na słowa księdza. Patrzyła z wielkim uśmiechem na przyjaciółkę, bo wiedziała, że to był jej najszczęśliwszy moment w życiu. Magda patrzyła radośnie prosto na swojego narzeczonego, przysięgając mu miłość. Gdzieś w głębi duszy poczuła zazdrość, że nie była na miejscu przyjaciółki, pomimo tego, że jeszcze nie czas temu o tym by nawet nie pomyślała. Miała obrany cel, w którym chciała poświęcić się całkowicie pracy, a wszystko zaczęło się zmieniać, odkąd pozwoliła Robertowi zaistnieć w jej życiu. Pozwoliła na to, by mógł powoli niewidzialnym kluczem otworzyć jej serce – a był blisko otwarcia go całkowicie. Ta świadomość zżerała ją od środka, bo z dnia na dzień zdawała sobie sprawę, że mężczyzna nie był dla niej obojętny.
Z rozmyślenia wyrwał ją głos księdza, który w końcu zakończył ceremonię. Nieświadomie mocno zacisnęła mocno dłoń Roberta – spojrzał na nią z lekkim uśmiechem na twarzy. Przed kościołem goście i rodzice pary młodej zaczęli obsypywać ich grosikami oraz ryżem na szczęście. Potem po kolei wszyscy podchodzili do nowożeńców, by złożyć im życzenia. Basia poczekała aż tłum się zwęzi, nie lubiła tłoku, więc cierpliwie odczekała z Robertem na boku.
Niebawem podeszła do przyjaciółki i przytuliła ją mocno do siebie.
Basiu, dziękuję ci, że jesteś tutaj – powiedziała radośnie Magda, patrząc jej prosto w oczy.
Nie mogłam tego przegapić – odparła. – A ja chce ci podziękować, że trzymałaś dla mnie rezerwację dla mojej osoby towarzyszącej – rzekła, lecz tym razem ciszej, by Robert niczego nie usłyszał.
Nie ma za co – uśmiechnęła się. – Mam nadzieję, że uda ci się z tym przystojnym policjantem.
Wszystko dobrego, Madziu – powiedziała tylko, raz jeszcze przytulając przyjaciółkę, po czym wręczyła prezent Rafałowi, ściskając go mocno.

~*~

Wesele miało odbyć się w Hotelu Qubus, przy ulicy Uniwersyteckiej, więc trzeba było się sprężyć, by tam dojechać, zanim nie wpadłoby się w wir korku. Na szczęście Robert był znakomitym kierowcą, sprawnie omijał samochody i dojechał na miejsce w niecałe dziesięć minut. Aczkolwiek zaparkowanie przed hotelem liczyło kolejne pięć minut.
Basia ucieszyła się, kiedy dowiedziała się, że wesele nie będzie odbywało się w tradycyjny polski sposób i postawili na nowoczesność. Choć przypuszczała, że musiało to sporo kosztować Magdzie nerwów, żeby przekonać swoich rodziców do swoich racji. Państwo Szwed z pewnością zgodzili się na takie wesele w eleganckim hotelu pod warunkiem, że ślub odbędzie w kościele. Jakiś kompromis musiał zaistnieć w tym przypadku. Magda dałaby wiele, by obejść się bez tej całej szopki z białą suknią, kościołem i księdzem. Znała przyjaciółkę – gdyby nie upartość jej rodziców, włożyłaby pierwszą lepszą sukienkę z szafy i poszła do urzędu stanu cywilnego.
Zanim jednak weszli do hotelu, zaczęła rozglądać się za Filipem, który miał czekać na nich przed wejściem do budynku. Basia zdała sobie sprawę, że i ona denerwowała się tym, czy zeswatanie jej brata z dawnym podejrzanym (który okazał się później jej dobrym znajomym) okaże się dobrym posunięciem. Liczyła no to, że jej przeczucia nie były błędne.
Wkrótce poczuła czyjąś rękę na ramieniu. Odwróciła się i zobaczyła Filipa, który miał na sobie czarny garnitur i białą koszulę. Jego blond włosy były w nieładzie, dodając mu nieco uroku. Uśmiechnęła się do mężczyzny i bez słów przytuliła go na przywitanie, chcąc tym samym podziękować mu za to, że się nie rozmyślił i zgodził się tutaj przyjść.
Miło cię widzieć, Basiu – odparł z uśmiechem. – Cześć, Robert. – Podał mężczyźnie dłoń. – A gdzie twój brat? – zapytał, rozglądając się na boki. – Czyżby się rozmyślił?
Nie rozmyślił się – potrząsnęła głową. – Rozdzieliliśmy się zaraz po mszy, więc pewnie moja rodzina jest w środku albo dojeżdża.
Kiedy weszli do Hotelu Qubus, Basia zauważyła przed głównym wejściem do sali weselnej swoją rodzinę. Uśmiechnęła się, gdy zobaczyła, jak jej matka głaszcze Krystiana po policzku, a po chwili przytula się do niego. Darek i Sara patrzyli na tę scenę z uśmiechem na twarzy. Gdy napotkała wzrok najstarszego brata, który przytaknął skinieniem głowy, domyśliła się, że ich matka w końcu dowiedziała się o Krystianie i że to w pełni zaakceptowała.
Wkrótce Krystian spojrzał na swoją siostrę, uśmiechnął się szeroko, kiedy zobaczył, że nie towarzyszyła tylko z Robertem. Basia odruchowo spojrzała na Filipa - patrzył na jej brata zafascynowany. Uznała to za dobry znak.
___
Nowa sprawa, nowy szablon.

Mam nadzieję, że wystrój bloga Wam się podoba, bo trochę mi zajęło, by zrobić w końcu jakiś odpowiedni szablon. Co do rozdziału, to nie wiem za bardzo co o nim myśleć. Nie jestem w pełni z niego zadowolona, dużo poprawek, dużo usuniętych zdań... ach... A co Wy sądzicie? Nie przesadzam?

Z racji tego, że kolejny rozdział pojawi się pod koniec grudnia, życzę Wesołych Świąt :*
 

16 komentarzy:

  1. Witaj, Dusiu!
    Zacznę od małego usprawiedliwienia na wstępie. Otóż tak się jakoś ułożyło, że zaglądam do Ciebie i czytam opowiadanie, ale nie komentuję. Odkąd Jowita, moja koleżanka, która pisała historie oparte na W11 zniknęła z blogosfery w sumie przestałam łapać tę tematykę. Chociaż od początku spodobał mi się klimat tego, co zastałam na "Śladach tajemnic." Czytałam o twoich osobistych zawirowaniach. Mam nadzieję, że wszystko już dobrze? W kwestii treści najbardziej zapamiętałam wspomnienia wspomnienia Basi o ojcu. Kiedy czytałam o jego pracy i alkoholizmie przed oczami od razu ujrzałam Adama Farencego w roli patologa w "Kryminalnych" natomiast kolejne śledztwo może być intrygujące... Na koniec chciałabym zaprosić na moje nowe opowiadanie . Dla odmiany zupełnie współczesne. Może tam Ci będze prościej czytać i komentować, bo dopiero startuję. Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku 2016 na zaś! Link podaję na końcu: teatralna-karuzela.blogspot.com
    Jakoś niebawem powinien się pojawić pierwszy rozdział. W każdym razie zachęcam do odwiedzin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że postanowiłaś pozostawić swój ślad, pisząc komentarz. Miło mi :)
      U mnie jak na razie dobrze, lecz i tak ciągle żyje na rozdrożu... Dlatego na chwilę obecną nie czytam nowych blogów, bo nie mam na to czasu, z ledwością wyrabiam się teraz. Postaram się wpaść, lecz niczego ne obiecuję.

      Usuń
  2. Piękny szablon! Bardzo mi się podoba! I cieszę się, że blog nie zakończył się na jednej sprawie! :)

    Wesołych Świąt i do następnego! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję :*
      Planuję jeszcze dla Was trzecią, ale nie wiem, czy dam radę. W każdym razie nie tracę nadziei ;)

      Usuń
  3. rozdział mi suę podobał. Był spokojny, prlen radości. Czuje, zd to przerwa przed burza, ale naprawdę miła;). Widzę, zd miedzy główna bohaterka a Robertem uczucie kwitnie i to chyba juz mozna nazwać miłością ;). Albo niedługo. Ciekawe, czy i bratu Basi juz niedługo wyjdzie z F. Jeśli chodzi o błędy, to w opisach często mieszasz narratorów, powinnaś zwrócić na to uwagę, ale i tak styl masz coraz lepszy i czyta sie szybko i z przyjemnością;) to świetne, ze łączysz watki obyczajowe, kryminalne, jest dużo emocj... Całe zycie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłość to raczej jeszcze za dużo słowo, ich związek dopiero się rozwija, a Basia i tak ma swoje nastroje, więc wszystko może się zdarzyć ;)
      Ok, będę mieć na uwadze narratorów, dzięki za zwrócenie uwagi.

      Dziękuję ślicznie za opinię :*

      Usuń
  4. Bardzo przyjemny rozdział. Wzięcie Roberta na ślub i przedstawienie go rodzinie to znak, że Basia traktuje ten związek coraz poważniej. Bardzo mnie to cieszy, szczególnie biorąc pod uwagę, jak jeszcze niedawno kobieta podchodziła do tej relacji.
    Krystian wiele zaryzykował, mówiąc matce o swojej orientacji akurat w dniu ślubu Magdy. Na pewno ukrywanie czegoś takiego całymi latami musiało być ogromnie męczące, a wiadomo, że rodzice w większości przypadków akceptują to, jakie są ich dzieci. No ale mimo wszystko uważam, że to było trochę nieodpowiedzialne - wyjawić prawdę matce przed weselem, a nie w jakimś bardziej prywatnym miejscu, gdzie mogłaby wszystko spokojnie przemyśleć i w razie potrzeby ochłonąć. Całe szczęście, że zareagowała tak dobrze, bo inaczej kilka osób tego dnia wcale nie bawiłoby się dobrze.
    A co do szablonu - jest naprawdę piękny. Widać, że bardzo się rozwijasz i jesteś coraz lepsza w tym, co robisz. Nowa wersja szablonu na mojego bloga również jest cudowna i bardzo Ci dziękuję, bo nie sądzę, że "Teorainn" mogłoby się prezentować jeszcze lepiej.

    Pozdrawiam
    teorainn
    smiertelny-pocalunek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basia zaryzykowała i zaangażowała się w związek, pomimo tego, że wciąż ma obawy. Ale nie bez powodu je ma, dlatego czasem Basia wydaje się dość denerwująca.
      Co do Krystiana, to rzeczywiście trochę nie odpowiedni moment sobie wybrał... może warto było trochę poczekać. No cóż, co się stało to się nie odstanie ;)
      Dziękuję, co do szablonu :*
      I cieszę się, że podoba Ci się szablon, który dla Ciebie zrobiłam. Naprawdę, jeśli będziesz chciała go zmienić, nie krępuj się i napisz ;)

      Dziękuję za komentarz :*

      Usuń
  5. Rozdział bardzo przyjemny. I cieszy mnie bardzo, że nareszcie Basia mogła spędzić przyjemnie spędzić dzień, bez nagłych kryzysów i myśleniu o pracy. No i w towarzystwie Roberta :)
    A z Basi to jednak swatka ;) Ale może mężczyźni się znajdą wspólny język i postanowią rozwinąć tę znajomość.
    Cieszę się, że Krystian w końcu odważył się powiedzieć matce o swojej orientacji, jednak uważam, że wybrał bardzo nieodpowiedni i niestosowny moment, bo mógł tym samym zepsuć Magdzie wesele. Taką rozmowę powinni na spokojnie przeprowadzić w domu, gdzie w razie nieporozumień (do których przecież mogło dojść, bo mężczyzna nie miał pojęcia, jak zareaguje matka i na pewno spodziewał się też najczarniejszych scenariuszy, gdy o tym myślał) nikt by nie ucierpiał i nie miał przy okazji zepsutego tak szczególnego dnia.
    Jeszcze jedna rzecz rzuciła mi się w oczy, wiek matki Basi. Napisałaś, że kobieta ma 98 lat. Wnioskuję, że to błąd, bo wtedy byłaby naprawdę sędziwą staruszką.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, po wydarzeniu z wieczora panieńskiego w końcu Basia mogła się odprężyć i nie myśleć o pracy :)
      I tak, Krystian powinien jednak z tym faktem poczekać, ale najwidoczniej chciał jak najszybciej mieć to za sobą ;)
      I dzięki za ten błąd. Nie zauważyłam go, matka Basi ma 58 lat.

      Dziękuję ślicznie za opinię :*

      Usuń
  6. I ten delikatny szablon ładnie się wpisał w klimat ślubu :) Basia zaczyna się angażować w związek z Robertem i skrycie im kibicuję. Generalnie przyjemny rozdział. Rozwiodłabym się nad tematem poruszonym przy Krystianie związanym z Bogiem, bo polemizowałabym z tym czy człowiek rodzi się już z rzeczami takimi jak orientacja seksualna, ale to raczej nie miejsce na to :P
    Błędy:
    lepiej już jedzmy - jedźmy
    nic się niestanie - nie stanie
    Pozdrawiam i spóźnione wesołych świąt. Ale za to szcześliwego nowego roku wciąż na czasie! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Btw, usunęłaś bloga o wampriach? Coś nie mogę go znaleźć :P

      Usuń
    2. Nie nie usunęłam:
      http://written-heart.blogspot.com/
      W Spisie Treści znajdziesz nowy post ;)

      Cieszę się, ze rozdział się podobał :)
      Dziękuję Ślicznie za opinię :*

      Usuń
    3. Ach, zapomniałam, że to na WH jest, nie wiem dlaczego szukałam oddzielnego bloga :P

      Usuń
  7. Wierzysz, że ktoś powiedziałby matce, że jest gejem na ślubie przyjaciółki, zwłaszcza, gdyby miał obawy, że matka może tego nie zaakceptować?
    Problem twoich postaci jest jeden - nie mają wad, humorów, nie działa na nich świat zewnętrzny, nie oddziałowuje też praca ani relacje z innymi ludźmi. Tworzysz ich zlepionych z samych zalet, ciągle sa w jednym i tym samym nastroju.

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozumiem, że Magda zgodziła się, by na jej ślub przyszedł obcy facet, na dodatek pedał. Ciekaw jednak jestem co na to jej mąż. W końcu wszyscy nie mogą być aż tak tolerancyjni. Chyba bym się cieszył, gdyby z tego wynikła jakaś małżeńska awanturka.
    Trzymaniu dzieci pod kloszem jestem przeciwny. Sam często przymykałem oczy na to, że dzieciaki palą, wagarują, itd, póki to było w granicach rozsądku. Po prostu młodość ma swoje prawa i kto z nas nie zna smaku pierwszego pocałunku na tyłach szkoły, czy pierwszego papierosa spalonego na jakimś poddaszu klatkowym. Wolałem już by żyli tak, niż jak mumie przed ekranem komputera czy telewizora. Pomimo jednak tego, że młodość swoje prawa ma, to rodzice jednak muszą wyznawać jakieś zasady i chcieć je weprzeć w dzieciaki. Dlatego nie dziwi mnie, że ludzie wierzący wymagali od dzieci, by i oni spróbowali uwierzyć. Ich nietolerancja na pedalstwo też mnie nie dziwi, a nawet ją popieram. Im mniej ludzi by takie związki pochwalało, tym więcej tych niby gejów, załapałoby, że przestało to robić się modne i podążało normalną, zdrową drogą.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy