31 grudnia 2015

SPRAWA II „Łowcy dusz” Rozdział 12: Tylko we dwoje


21/22 marca 2015r., sobota/niedziela
             Krystian, poznaj mojego przyjaciela Filipa – odezwała się pierwsza Basia. – Filip, to jest mój brat Krystian.
Mężczyźni podali sobie dłonie na przywitanie. Basia ucieszyła się z tego momentu, wiedząc, że mogła bez problemu przedstawić ich na oczach matki, u której dostrzegła radość na twarzy, gdy spojrzała na obu panów. Zostawili ich samych, by mogli w spokoju porozmawiać, z dala od sali weselnej, żeby uniknąć wszelkich kontaktów z rodzicami panny młodej. Nie mogli przecież pozwolić na to, by państwo Szwed dowiedzieli się o tym, że właśnie w tej chwili poznała swojego brata z mężczyzną.
Kiedy weszli na salę weselną, Basia była pod ogromnym wrażeniem wystroju całego pomieszczenia. Było elegancko, nowocześnie, jak i przestronnie, bowiem miejsce składało się z trzech części – sali dla gości, otwartego baru oraz parkietu do tańczenia.
Większą część pomieszczenia zajmowała sala dla gości, ponieważ z tego co się dowiedziała od Magdy, na swojej liście miała sto dwadzieścia osób, więc musieli mieć odpowiednią ilość miejsc. Choć Basia przypuszczała, że niektórzy mogli nie przyjechać na wesele z powodu niespodziewanego wydarzenia. Cieszył ją fakt, że ona nie należała do tych osób. Nie musiała nagle wyjść do pracy i mogła w pełni bawić się na weselu przyjaciółki do samego rana.
Sala wypełniona była okrągłymi stołami, które zostały ozdobione białymi obrusami z wyhaftowanymi, pomarańczowymi kwiatami przy zakończeniach, a na środku były ustawione małe wazony ze różnorodnymi, świeżymi kwiatami. Wokół stały dosunięte gustowne krzesła, obite pomarańczowym materiałem. Przy każdym miejscu znajdowały się karteczki z imieniem i nazwiskiem gościa. Para młoda siedziała po lewej stronie przy kwadratowym stole wraz ze swoimi rodzicami. Jako że Sara była druhną Magdy, ich ośmioosobowy stolik znajdował się tuż obok stolika nowożeńców. Oczywiście dwa miejsca przy ich stole były wolne, bo Krystian i Filip obecnie znajdowali się w innej części hotelu. Choć Basia i tak spodziewała się, że Sobczyk raczej nie pojawi się przy stole – zadawaliby mu pytania, a mężczyzna raczej chciał ich całkowicie uniknąć. Magda to rozumiała (została wtajemniczona w spisek swatania jej brata), więc od razu oznajmiła Krystianowi, by udał się z Filipem do jednego z hotelowych pokoi, żeby mogli spokojnie porozmawiać.
Basię uradował fakt z drugiej części sali – otwarty bar. Nie przepadała za szampanem czy też czystą wódką (trzy butelki żołądkowej-gorzkiej stały na stole gotowe do otwarcia), dlatego ucieszyła się, że mogła za darmo wybrać sobie najróżniejsze drinki, które uwielbiała najbardziej. Choć obiecała Robertowi, że napije się z nim jednego strzemiennego za zdrowie Magdy i Rafała.
Parkiet do tańczenia znajdował się na końcu sali, blisko ich stolika, jak i pary młodej. W prawym kącie stał didżej ze swoim sprzętem, muzyk aktualnie puścił spokojną, nastrojową melodię, by wszyscy goście mogli zająć swoje miejsca. W chwili obecnej na środku parkietu był stolik, na którym prezentował się czteropiętrowy tort z białą, czekoladową polewą, a na czubku wypieku stała figurka pary młodej.
Och, jak to dobrze, że zdążyłem na tort – usłyszeli głos Krystiana, który usiadł pomiędzy matką oraz wolnym miejscem, które miało być przeznaczone dla jego osoby towarzyszącej.
Kochanie, gdzie twój przyjaciel Filip? – zapytała syna Małgorzata, łapiąc go za ramię.
Powiedział, żebym chwile pobył na weselu, by nie zrobić przykrości Magdzie. Spał tylko trzy godziny, więc poświęci ten czas, żeby trochę odpocząć.
Och, biedy – westchnęła kobieta. – A to czym się zajmuje, że musi pracować w nocy?
Jest barmanem w klubie, w którym zorganizowaliśmy dla Magdy wieczór panieński – odparła Sara.
W tym klubie, gdzie prowadziłaś to dochodzenie w sprawie tego biednego tancerza, Basiu? – spytała zmartwiona.
Tak – potwierdziła. – W zasadzie to dzięki tej sprawie go poznałam.
A to ironia, że najpierw podejrzewałaś go o morderstwo, a potem został twoim przyjacielem – uśmiechnął się Krystian. – Ale nie licząc tej strasznej tragedii, w końcu mogłem poznać kogoś porządnego. Nawet nie macie pojęcia na jakich idiotów natra… Może lepiej już nic nie będę mówił, zaczyna się krojenie tortu – powiedział wesoło.
Wszyscy spojrzeli na Magdę i Rafała, wzięli razem do ręki nóż i zaczęli kroić tort. Krystian i Darek wyciągnęli swoje smartfony, żeby zrobić parę zdjęć.
Wkrótce kelnerzy rozdali każdemu gościowi kawałek weselnego tortu, a chwile potem wznieśli toast szampanem za zdrowie pary młodych. Basia skrzywiła się lekko, kiedy wypiła duszkiem musujący napój. Strasznie nie lubiła tego alkoholu, więc szybko popiła wodą, żeby zmniejszyć kwasowość trunku.
Po toaście didżej zaprosił parę młodą na parkiet, by mogli wykonać swój pierwszy taniec przy ich wspólnej piosence.
~*~
Wesele rozkręcało się. Po godzinie jedzenia nastał w końcu czas na zabawę. Basia piła drugiego drinka, by mogła później znaleźć w sobie odwagę do tańczenia przy gościach. Ucieszyła się, że Darek z Robertem znaleźli nić porozumienia. Siedzieli obok siebie, więc gdy zaprzyjaźnili się z przyjaciółką, która nazywała się żołądkowa-gorzka, ich usta się nie zamykały i wymieniali się słodkimi półsłówkami. Sara i Basia uśmiechnęły się do siebie, wiedziały, że teraz nie wyrwą swoich partnerów na parkiet.
Kuba i Krystian siedzieli obok i rozmawiali, więc poświęciła ten czas na rozmowę z matką. Nie widziała jej od świąt Bożego Narodzenia, dlatego bardzo się za nią stęskniła. Co jak co, ale rozmowy telefoniczne to nie to samo, kiedy miało się ten osobisty kontakt z bliską osobą. Mówiły sobie wszystko, co zdarzyło się w czasie, gdy się nie widziały – często poruszały kwestie, które już wcześniej omawiały telefonicznie. Nie ominęły też sprawy dotyczącej Krystiana.
Mamo, ty wiedziałaś od samego początku, prawda? – powiedziała cicho. – Nie ja pierwsza dowiedziałam się o tym, że Krystian jest… inny?
Kochanie, matki wyczuwają takie rzeczy – oznajmiała z uśmiechem na twarzy, ujmując jej dłonie. – Nie mówiłam o tym, bo wiesz, jakby zareagował ojciec albo ta pożal się boże święta kobieta, która jest matką panny młodej. Czekałam, aż Krystian sam mi o tym powie. No i w końcu doczekałam się – dodała, patrząc na młodszego syna z uśmiechem.
Niebawem Basia usłyszała spokojną melodię. Leciała piosenka z kultowego filmu Dirty Dancing Hungry Eyes, przez co nabrała ochoty na taniec z Robertem. Mężczyzna musiał wyczuć moment, bo wstał od stołu.
Można prosić do tańca? – uśmiechnął się szeroko w jej stronę.
Ach, jak ja uwielbiam twój uśmiech – pomyślała bezradnie.
Chwyciła dłoń Roberta i poszła z nim na parkiet. Obok nich tańczyła także uśmiechnięta Sara, która prowadzona była przez swojego męża. Basia spojrzała w niebieskie tęczówki swojego partnera, z zadowoleniem dając się mu poprowadzić w tańcu. Objął ją w pasie, czuła jego dłonie w tali, a ich ciała przyległy do siebie, całkowicie oddając się w rytm piosenki. Gotowała się w środku, kiedy tańczyli tak blisko siebie. Nieświadomie nawet położyła dłonie na ramionach mężczyzny, a nim się spostrzegła, ich czoła się zetknęły, przez co mogli głęboko patrzeć sobie w oczy. Odpływała. Nagle to miejsce wokół nich stało się dla niej szarą rzeczywistością –  liczyli się tylko oni, jej bajka, tylko we dwoje.
To uczucie, jakie darzyła Roberta było nad wyraz niebezpieczne, bała się tego, że zbyt mocno zaangażowała się w ten związek. Pragnęła go całym sobą, jednocześnie chcąc go od siebie oddalić, bo jakiś głos podpowiadał jej, że to złe.
Czy był to rozum? Możliwe, bo czy serce było gotowe jej powiedzieć, że ten mężczyzna to zły wybór?
~*~
Kiedy na zegarze wybiła druga w nocy, opuścili salę weselną, udając się do hotelowego pokoju, który był na piętnastym piętrze. W całym wnętrzu dominowały kolory ciemnej pomarańczy. Znajdowały się tam gustowne meble, miękki dywan, a zamiast okien zostały wsławione szyby, stąd było widać piękny krajobraz Katowic. Basia podeszła tam od razu, żeby spojrzeć na miasto, które w danym momencie było uśpione. Żadnych dźwięków robotów drogowych czy też klaksonów. Cisza i spokój, jakby ktoś na tę chwilę, dla nich, sprawił, by wszystko było idealne.
W odbiciu szyby zobaczyła Roberta, który stanął tuż za nią. Zaczął delikatnie głaskać jej odkryte ramiona, drgnęła pod wpływem dotyku mężczyzny. Odwróciła się do niego i musnęła delikatnie jego wargi, które miały posmak soku pomarańczowego. Po chwili pogłębiła pieszczotę, językiem dotykając jego podniebienia. Chwilę trwali w długim, namiętnym pocałunku. Olszak przyciągnął ją do siebie bliżej, obejmując ją w pasie. Basia całkowicie poddała się pocałunkowi, chcąc więcej i więcej.
Po chwili Robert ściągnął z siebie marynarkę i koszulę. Potem zajął się jej sukienką – zdjął ją jednym ruchem, pozostawiając Basię w samej koronkowej bieliźnie. Popchnął kobietę lekko w stronę łóżka i opadli na miękkie posłanie, zdejmując z siebie resztę swoich ubrań. Wkrótce Olszak uklęknął pomiędzy jej nogami, żeby bez problemu pocałować wewnętrzną stronę jej ud. Basia wygięła się lekko w łuk i ułożyła ręce obok głowy, czując w środku narastające pożądanie. Obsypywał ją pocałunkami, wędrując wargami coraz to wyżej, dotykał ustami jej brzucha, piersi, czując coraz to większą rozkosz. Była rozpalona i chciała go w końcu poczuć w sobie, więc uniosła biodra do góry, kładąc stopy na prześcieradle.
Basia przyciągnęła go do siebie, całując namiętnie jego usta. Jej dłonie zaczęły dotykać jego placów – mężczyzna wzdrygnął pod wpływem gestu kobiety. Robert spojrzał na nią z czułością, splótł swoje dłonie z jej dłońmi, a po chwili poczuła go w sobie –  jęknęła rozkosznie w jego wargi, by później wbić się w nie z wielką zachłannością, kiedy zaczął się w niej poruszać. Zatracili się oboje w swoim namiętnym tańcu, poruszając biodrami w zgodnym rytmie. Oddychali głęboko, z wielkim pożądaniem patrząc sobie w oczy. Czerpali z tego ogromną satysfakcję, widząc reakcję drugiego.
Po dłuższej chwili krzyknęli oboje rozkosznie, kiedy dotarli na sam szczyt. Robert opadł na nią wyczerpany, przez moment wsłuchiwali się w swoje oddechy, chcąc uspokoić ich rytm.
Niebawem mężczyzna uniósł się, wciąż patrząc na Basię z wielkim uśmiechem na twarzy. Odwzajemniła gest, zwilżając swoje usta – cieszyła się, że mogła podziwiać nagie ciało mężczyzny, podziwiając jego wysportowaną sylwetkę. Uśmiechnęła się szeroko, kiedy uzmysłowiła sobie, jakie miała wielkie szczęście natrafiając na tak przystojnego mężczyznę, który nie dość, że namącił jej w głowie, to jeszcze jako jedyny umiał doprowadzić ją do orgazmu.
Żaden mężczyzna nie potrafił sprawić, by doznała tego cudownego uczucia, aż do chwili, gdy na swojej drodze spotkała właśnie Roberta. Myślała, że ich przypadkową noc zapisze jako niebywałą przygodę i nigdy się już nie powtórzy, a tu jednak los sprawił, że znów go spotkała i mogła odkrywać uczucia, których nigdy jeszcze nie doznawała. Robert zdecydowanie doprowadzał ją do szału. Nie sądziła, że mogła się tak całkowicie oddać mężczyźnie, który powoli zabierał jej cząstkę siebie.
Doprowadzasz mnie do szaleństwa – powiedział z uśmiechem, nie odrywając od niej wzroku. Pochylił się, by musnąć delikatnie jej wargi.
Basia powiedziałaby mu to samo, ale z niewiadomych jej przyczyn poczuła gulę w gardle i nie mogła wydobyć z siebie głosu. Słowa mężczyzny ucieszyły ją, bo to by znaczyło, że Robert coś do niej czuł. Choć nie mogła być o tym przekonana na sto procent. Może Olszak w swojej wypowiedzi nawiązywał tylko do seksu, nie do ich związku?
Odrzuciła jednak tę myśl na bok. Nie chciała się niepotrzebnie martwić, już i tak zbyt mocno zaangażowała się w ten związek.
Dla niej w tym momencie liczyło się to, że są tutaj razem. Nikt im nie przeszkadzał i mogli całkowicie poświęcić ten czas tylko sobie.
___
 Wiem, że mam zaległości u Was na blogach, przeziębiłam się, leżę w łóżku i pochłania mnie oglądanie Dragon Balla Super oraz Singielki. Nadrobię wszystko, proszę o cierpliwość. Co do rozdziału, to myślę, że jest ok, pojawiło się trochę romantyczności. Wiem, że Basia może znowu Was denerwować, trochę jej to zajmie, żeby sobie to wszystko poukładała w całość. A już w następnej notce pojawi się pierwsza wzmianka kolejnej sprawy.

I życzę wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku!

12 komentarzy:

  1. Kontynuacja romantycznego klimatu :) Mi się to niezdecydowanie Basi nawet podoba. Taka wewnętrzna walka: pokochać czy nie pokochać? Otworzyć się na Roberta czy nie? A co jeśli mnie zrani? Jak na razie poddaje się urokowi Roberta, ale nie wiem czy nazwałabym to miłością. Chyba jeszcze nie.
    "Nie mogli przecież pozwolić na to, by państwo Szwed dowiedzieli się o tym, że właśnie w tej chwili poznała swojego brata z mężczyzną." - znaczy wiesz, równie dobrze mogła przedstawiać bratu swojego przyjaciela i nikt by nie zwrócił na to uwagi, zwłaszcza jeśli orientacja Krystiana nie jest znana ogółowi.

    "Po dłuższej chwili krzyknęli oboje rozkosznie, kiedy dotarli na szczyt rozkoszy." - powtórzenie
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak ktoś tu rozumie sytuacje Basi :) Fajnie, że to tak potraktowałaś, bo w gruncie rzeczy o to mi chodzi^^
      A co do Krystiana... tutaj raczej chodziło mi o to, że raczej na osobę towarzyszącą Filip nie mógł się pojawić - rodzice panny młodej mogli by to opacznie zrozumieć. Choć rzeczywiście można i było wymyślić każdą wymówkę, by Filip mógł zostać na weselu, ale on sam za bardzo się do tego nie palił, żeby tam zostać.

      Dziękuję za opinię :*

      Usuń
  2. Basia boi się miłości! Naprawdę boi się tego, że jak komuś zaufa i pozwoli mu na wejście i na dobre zagościć się w jej życiu, to będzie cierpieć przy każdym nawet małym kryzysie. Podejrzewam jednak, że w pewnym momencie i tak będzie musiała przyznać się Robertowi, że ich relacja już dawno wyszła poza obręb czysto fizycznych kontaktów.

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basia boi się nie bez powodu. Ma złe doświadczenia z mężczyznami, a do tego miała ojca, jakiego miała, i na jej zaufanie faceci muszą "zasłużyć", że tak powiem :)

      Dziękuję ślicznie za opinię :*

      Usuń
  3. Rozdział znów taki przyjemny. Basia mnie troche zdziwiła stwierdzeniem, ze wyczuwa, iż jej związek z Robertem moze byc... Zły. Mysle, ze to nadal kwestia jej podejścia do sprawy, a nie mężczyzny. Ponadto czy ona naprawdę nie widzi, jak bardzo Robert sie zaangażował i to juz od dluzszego czasu? Ślepa dziewoja ;). Ale coz, końcówka i tak świetna. A jeśli chodzi o resztę, ro ciesze sie, ze ślub sie udał bez żadnych niespodzianek i mam nadzieje, ze brat Basi i Filip sie polubią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to już jej kwestia podejścia do związków, bo Basia miała dotychczas złe doświadczenia, no i ojca, który raczej nie uchodził za wzór... Ale to zachowanie i tak wpłynie na Roberta, który będzie musiał się zmagać z jej humorami... ale czy podoła temu wyzwaniu? :)

      Dziękuję ślicznie za opinię :*

      Usuń
  4. Wydaje mi się, że przedstawienie Filipa Krystianowi na weselu nie było najlepszym pomysłem, skoro ten pierwszy był bardzo zmęczony i obaj musieli to wszystko trzymać w sekrecie, nie mogąc spokojnie porozmawiać czy razem się napić i cieszyć szczęściem pary młodej. Rozumiem, że matka panny młodej nie mogła dowiedzieć się, że obaj panowie są gejami i Basia z Magdą bawiły się w swatki, ale równie dobrze Filip mógł zostać przedstawiony jako przyjaciel rodziny Basi (lub samego Krystiana) lub znajomy Magdy. A skoro było to tak duże wesele, to łatwo wtopiłby się w tłum innych znajomych i nikt szczególnej uwagi by na niego nie zwrócił.
    Ach ta Basia, ma tak fajnego faceta, a i tak napadają ją wątpliwości. Chociaż z drugiej strony nawet trochę rozumiem jej podejście, w końcu ich znajomość zaczęła się w dość nietypowy sposób i gdyby nie przypadek, to prawdopodobnie rzeczywiście byłaby to jednorazowa przygoda. No i pewnie nie nie jest jej łatwo się przestawić, skoro jeszcze niedawno do mężczyzn i związków miała zupełnie inny stosunek. Mam jednak nadzieję, że te wątpliwości niedługo znikną.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filip raczej nie palił się do tego, żeby być przedstawionym rodzinie Magdy, jak i nawet samo przebywanie w takim miejscu. Chciał uniknąć wszelkich pytań, a był po imprezie, więc z racji, ze wesele było w hotelu, mógł na parę godzin się zdrzemnąć.
      Basi trochę zejdzie, zanim uświadomi się, co tak naprawdę czuje do Roberta - musi mieć czas by to sobie wszystko poukładać :)

      Dziękuję ślicznie za opinię :*

      Usuń
  5. Teraz rozumiem,czemu mama Basi zareagowała tak spokojnie na wieść, że jej syn jest homoseksualistą. Skoro wszystkiego się domyślała, to nie był dla niej taki wielki szok. Miała dużo czasu, by oswoić się z tą myślą.
    Ech, ta Basia. Taka niezdecydowana. Zależy jej na Robercie i zamiast się cieszyć, martwi się z tego powodu. Widać, że mężczyźnie też z pewnością na niej zależy, zresztą wiele razy to pokazywał, a ona martwi się, czy nie chodzi mu przypadkiem tylko o fizyczną relację... Chyba Basia po prostu lubi się martwić na zapas, zamiast zacząć się cieszyć z tego, co ma. No ale mam nadzieję, że w końcu wszystko sobie poukłada i już nie będzie się zamartwiać.

    Pozdrawiam
    teorainn
    smiertelny-pocalunek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basia już tak ma, że nie może do końca zaufać mężczyznom, miała złe doświadczenia. Ale to z pewnością wpłynie na Roberta. A ja zareaguje? Tego dowiemy się później...

      Dziękuję ślicznie za opinię :*

      Usuń
  6. Napisałaś w informacji poniżej, że Basia może trochę denerwować czytelników. Ja to bym chciała, by mnie też inne twoje postacie denerwowały, by ich zachowania nie były aż tak przykładne. Piszesz powieść fabularną, obyczajową, kryminalną, a nie jakiś poradnik, w którym przykłady są idealizowane.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobry seks i kucharz na własne skinienie nie gwarantuje jeszcze udanego związku. Tak naprawdę, to czy chcemy z kimś być czy też nie dociera do nas dopiero w chwili kłótni, sporów lub zaraz po nich. Bo łatwo być z kimś gdy jest dobrze. Problem jest trwać przy kimś, gdy sprawy zaczynają się pieprzyć.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy